Piątek, 22.09.2017, imieniny: Maury, Milany, Tomasza

12 września 1944 - ostatni dzień Akcji Burza w obwodzie dębickim 

12 września 1944 - ostatni dzień Akcji Burza w obwodzie dębickim
W akcji Burza w obwodzie dębickim, od 28 lipca do 12 września 1944 roku, poległo 110 żołnierzy Armii Krajowej, 79 zostało rannych, 33 dostało się do niewoli. Cierpiała też ludność cywilna, Niemcy zabili 82 osoby, spalili 79 domów (Antoni Stańko, Gdzie Karpat progi).

 

12 września 1944 (wtorek)

 

Ppor. Edmund Matecki (Lis), stojący się na czele kilkunastoosobowego oddziału III zgrupowania, pomagającego partyzantom wydostać się z lasu, rozwiązuje go. Dalsze pozostawanie w lesie mija się z celem, grozi tym, że garstka pozostałych przy Lisie ludzi sama będzie potrzebowała pomocy.

W rejonie Gołęczyny ginie, prawdopodobnie spotkany przez niemiecki patrol Jan Dobrzański (Prawdzic), 33-letni profesor Gimnazjum z Łucka, który w czasie wojny mieszkał w Dębicy i prowadził tajne nauczanie. W tej roli znalazł się w obozie III zgrupowania, ale nie stronił też od walki z bronią w ręku.

Także w rejonie Gołęczyny ginie 21-letni Władysław Strzałka (Budziwoj) z Niedźwiady, strzelec placówki Łączki Kucharskie, walczący w akcji Burza w II zgrupowaniu.

Niemcy przeszukują las tyralierą od Południka. Znajdują ziemiankę Alfreda Łubieńskiego (Iwo) i Adama Czerepaka (Pion). Obaj się bronią strzelając z pistoletów do otaczających ich żołnierzy Wehrmachtu. Niestety, dosięgają ich kule wroga.
W pobliżu znajduje się oddział Adama Lazarowicza (Klamra). Gdy padły strzały rusza na pomoc, ale gdy przybywa na miejsce Wehrmacht już się wycofał, a ziemiance znajdują ciała poległych. Iwo trzymał jeszcze broń w ręce, której Niemcy mu nie zabrali.
- Żałowaliśmy Iwy szczerze, gdyż wśród naszych dowódców mało było ludzi, którzy by się cieszyli takim szacunkiem, a nawet miłością, jak on – zanotował Władysław Strumski (Brutus) w Dziesiątce w akcji.

Oddział Klamry przebywa w rejonie Kałużówki. Widząc, że Niemcy przeszukują las znacznymi siłami, cudem prześlizguje się na północ. Sprzyja mu także fakt, że Wehrmacht wycofuje się, słysząc katiusze po tym, jak Sowieci rozpoczęli kolejny ostrzał. Prawdopodobnie jego żołnierze wprost z lasu zostają przerzuceni na front.

Jeszcze tego samego dnia ostatni oddział Armii Krajowej obwodu dębickiego zostaje rozwiązany przez Adama Lazarowicza. Oznacza to formalny koniec akcji Burza na tym terenie. Ludzie pojedynczo wychodzą z lasu. Ale wielu w nim zostaje, licząc, że doczekają się wejścia Rosjan.

W akcji Burza w obwodzie dębickim poległo 110 żołnierzy Armii Krajowej, 79 zostało rannych, 33 dostało się do niewoli. Cierpiała też ludność cywilna, Niemcy zabili 82 osoby, spalili 79 domów (Gdzie Karpat progi, str. 248).
Straty wroga (tylko te, które są znane), to 368 zabitych, 244 rannych, 72 wziętych do niewoli.

Gdy Klamra z oddziałem opuszcza rejon Kałużówki by przejść w lasy Gołęczyny, na miejscu zostaje ks. Stanisław Bartosz (Mieczyk). Twierdzi, że tu są jego parafianie, żołnierze AK z Gumnisk i Braciejowej i on powinien być z nimi.

 

 

Kronika: 28 lipca - 11 września 1944

 

28 lipca 1944 (piątek)
O godz. 6 rano mjr Adam Lazarowicz odbiera rozkaz o wybuchu Akcji Burza. Z Rzeszowa przywiózł go mjr Ludwik Marszałek (ps. Zbroja). W obwodzie dębickim, obejmującym teren przedwojennego powiatu dębickiego (obecnych powiatów: dębickiego oraz ropczycko-sędziszowskiego) do walki zmobilizowanych zostało 1258 partyzantów.

Pierwszą akcję zbrojną przeprowadza jeszcze 28 lipca 1944 r. pluton Franciszka Szary (ps. Pęk), który uderza w rejonie Bączałki na kolumnę niemieckich aut. Rozbija ją, zdobywa broń i umundurowanie. Podczas udaremnienia rabunku koni w Niedźwiadzie ranni zostają bracia Jan i Mieczysław Birkowscy. Życia tego pierwszego nie udało się uratować.

 

29 lipca 1944 (sobota)
Pluton dowodzony przez ppor. Witolda Niemtusa (ps. Kruk), stojącego na czele 1 kompanii III zgrupowania, otwiera ogień do Niemców rabujących Mokrzec. Ci wycofują się, tracąc samochód ciężarowy i jednego zabitego żołnierza. W południe wrócili osłaniani przez baterię dział. Spalili kilka domów i ruszyli na leśniczówkę Zborzila w Gołęczynie; wiedzieli, że jest zajęta przez partyzantów. A ci czuli się na tyle pewnie, że nie wycofali się, ale zaczęli obronę pod osłoną lasu. Po godzinnej wymianie ognia Niemcy wycofali się.

 

30 lipca 1944 (niedziela)
Dwa plutony dywersyjne dowodzone przez Władysława Strumskiego (ps. Brutus) i Jana Deca (ps. Cebula), pod dowództwem Jerzego Wosia (Farys) ruszają na akcję w Głowaczowej. O godz. 1 w nocy, już 31 lipca, wysadzają tory kolejowe w Głowaczowej, przerywając transport na 10 godzin. W akcji ranny w rękę zostaje Jerzy Woś, oficer dywersji obwodu.

 

31 lipca (poniedziałek)
W Sędziszowie Małopolskim w potyczce z niemieckim patrolem ginie strz. Stanisław Delikat (ps. Lis).

W nocy na lądowisku Papuga w rejonie Mokrego placówka Zapalnik (Zasów), dowodzona przez wachm. Alfreda Łubieńskiego (ps. Iwo), przyjmuje w trzech nalotach zrzut broni.

Ppor. Wilhelm Jaki (Korab) i  st. sierz. Karol Kubik (Wicher) toczą bitwę z żandarmerią wojskową w Małej. Zginęło dwóch Niemców. Niestety, także dwaj partyzanci: 32-letni plut. Józef Malczyński (ps. Jaskra) z Łączek Kucharskich i  23-letni strz. Nowicki (Lew) z Głobikowej.

 

1 sierpnia (wtorek)
Żołnierze każdego ze zgrupowań przebywają w obozach: w Gnojnicy, na Berdechu i w Gołęczynie, bądź w wyznaczonych rejonach, gdzie patrolują teren.

Jeden z oddziałów zgrupowania Mieczysława Stachowskiego (Sęp) niszczy auto wroga i motocykl, zdobywając 1 ręczny karabin maszynowy Bergmann. To dla partyzantów bardzo cenna broń.

Kpt. Józef Lutak (Dyzma), kpr. Tadeusz Mądro (Niezapominaj), kpr. Andrzej Łopatka (Drzewo) oraz kpr. Tadeusz Wojtczak (Pocisk) obrzucają granatami przeciwpancernymi kolumnę aut ciężarowych w Podgrodziu, w akcji z udziałem oddziału bojowego obwodu.

Po przyjęciu zrzutu lotniczego placówka Zapalnik mobilizuje się do Burzy.

 

2 sierpnia (środa)

W walce oddziału I zgrupowania z kolumną czołgów w Wiercanach ginie strz. Józef Feret, 20-letni żołnierz z Borku Wielkiego.

Inny oddział tego zgrupowania, dowodzony przez Mieczysława Stachowskiego (Sęp), starł się z Niemcami w rejonie Góry Ropczyckiej. Polegli dwaj żołnierze patrolu rozpoznawczego: strz. Czesław Motyka (Burza) i strz. Józef Zawisza (Szczęk). Obaj mieli po 20 lat.

Plut. Tadeusz Lazarowicz i jego partner z patrolu likwidują 4-osobową obsługę niemieckiej radiostacji na Południku.

Józef Lutak (Dyzma) na czele oddziału dywersji, atakuje kolumnę ciężarówek w Podgrodziu. Ginie 9 Niemców, zniszczone zostają 3 auta. Partyzanci zdobywają pistolet maszynowy oraz 7 karabinów.

 

3 sierpnia (czwartek)

Mieczysław Stachowski, dowódca I zgrupowania, wiedząc o coraz bliższych pozycjach Rosjan uderza na Niemców. Linia frontu została przerwana w kilku miejscach na południe od Sędziszowa. W rejonie Krzywej Mieczysław Stachowski spotyka się z dowódcą oddziału radzieckiej artylerii.

Por. Witold Niemtus (Kruk), dowodzący 1 kompanią III zgrupowania, dostaje rozkaz ataku na przerzucaną z Jasła do Pilzna niemiecką
baterię artyleryjską. Na akcję zabiera plutony: st. wachm. Ludwika Muszaka (Branibor) i kpr. Adama Kałużyńskiego (Murata). W Kamienicy Dolnej założone zostały miny. Gdy kolumna aut nadjechała na pozycje partyzantów ci obrzucili ją granatami i skierowali ogień z broni maszynowej. Transport dział był dobrze ubezpieczony, Niemcy odpowiedzieli większym ogniem. Partyzanci wycofali się bez strat własnych, nie wiadomo, czy były one po stronie przeciwnika.

 

4 sierpnia (piątek)

Wojska radzieckie: 60 Armia I Frontu Ukraińskiego, wchodzą do Sędziszowa Małopolskiego. Zajęli też Ociekę; rozpoczyna się krwawa bitwa o Pustków.

Do obozu I zgrupowania w Gnojnicy, ciągle po niemieckiej stronie linii frontu, dociera oddział zwiadowczy płka Jaglenki. Niemcy dowiedzieli się, gdzie obozują partyzanci. Nocą podeszli pod obóz i z zaskoczenia go zajęli, choć nie schwytali jeńców. Partyzanci i Rosjanie zdołali wycofać się, wykorzystując schronienie w ciemnym lesie.

Roman Batorski (Mors), ranny wcześniej w walce, wyrusza z meldunkiem z obozu Władysława Grzegorskiego (Grzmot) z I zgrupowania do mjra Lazarowicza. Na miejsce nie dociera, ślad się po nim urywa. Prawdopodobnie zginął w potyczce z patrolem niemieckim.

 

5 sierpnia (sobota)

Oddział III zgrupowania, dowodzony przez ppor. Franciszka Piotrowskiego (Baca), atakuje w Kamienicy Dolnej kolumnę czołgów.

W Podolu k. Sędziszowa patrol dowodzony przez kpr. Stefana Zawiślaka (Maczuga), podkrada się pod linię frontu i likwiduje gniazdo ciężkiego karabinu maszynowego. Ginie trzech Niemców.

Po tym, jak Niemcy nie zdołali 29 lipca przełamać oporu zgrupowania Lisa w Gołęczynie, próbują ponownie. Mają działa i wyrzutnie granatników. Po ostrzale pozycji partyzantów, ci wycofują się w głąb lasu. Gdy ostrzał ustał, wrócili. Niemcy zajęli się w tym czasie rabunkiem w Gołęczynie. Na ratunek wsi ruszył st. wachm. Ludwik Muszak na czele swego plutonu. Obrzucają Niemców granatami; poległo ośmiu żołnierzy wroga. Starty własne: 2 rannych.

5 sierpnia wachmistrz Alfred Łubieński (Iwo) na czele 2 kompanii III zgrupowania rusza w rejon walki w lasach Gołęczyny. Ten urodzony w 1902 roku w Zasowie syn Tadeusza Łubieńskiego walkę na froncie znał jak mało kto, był ochotnikiem w wojnie polsko-bolszewickiej, podczas której wraz z 1 Pułkiem Ułanów Krechowieckich przeszedł cały szlak bojowy w roku 1920. Otrzymał wtedy Krzyż Walecznych.
Ze względu na wiek i chorobę (astma i epilepsja) nie został zmobilizowany w 1939 r. Ale zebrał grupę ochotników z Zasowa i okolic. Chcieli znaleźć jednostkę, do której mogliby się przyłączyć. Dotarli aż do Wołynia, ale nie znaleźli takiego oddziału. Po powrocie do Zasowa przez Węgry przedostał się do Francji, gdzie wstąpił do Armii Polskiej, do dywizji Prugara-Ketlinga; przydzielono go do motocyklowego szwadronu zwiadowców. Ranny w nogę pod Besancon trafił do szpitala, będącego już w rękach Niemców. Ci uznali, że ranny wachmistrz, na dodatek chory na epilepsję nie przyda się w obozie pracy i nie będzie groźny w konspiracji. Pozwolili mu na powrót do kraju, z adnotacją, że jest niezdolny do walki.
Wrócił do Zasowa w listopadzie 1940 roku. Już w grudniu 1940 r. został zaprzysiężony do Związku Walki Zbrojnej. Od Adama Lazarowicza dostał zadanie zorganizowania placówki na terenie ówczesnej gminy Straszęcin. Dostała kryptonim Zapalnik, siedzibą stał się Zasów.
W czasie akcji Burza zmierzając w rejon walki ma ze sobą broń, przejętą ze zrzutu w Mokrem. Grupą transportującą uzbrojenie dowodzi ppor. Witold Niemtus (Kruk), dowódca 1 kompanii III grupowania.
Po dotarciu na miejsce Łubieński objął obowiązki zastępcy dowódcy III zgrupowania. Osiemdziesięciu ludzi z jego placówki utworzyło 2 kompanię, dowodzoną przez ppor. Jana Kutę (Rudolf).

 

6 sierpnia (niedziela)

Pierwsza wspólna akcja kompanii pchor. Władysława Grzegorskiego (Grzmot) i oddziału radzieckiego, operującego za linią frontu. Uderzają na Niemców, rabujących konie w Stobiernej. Ginie 15 żołnierzy wroga, konie zwrócone zostają chłopom.

Z Dębicy w lasy na południe wyrusza Polak, szpiegujący dla Niemców. Przyznał się, gdy został schwytany przez patrol III zgrupowania. Przez sąd polowy skazany na karę śmierci, został rozstrzelany.

Od pocisków artyleryjskich giną w tym okresie plut. Władysław Chmura (Błyskawica) i kpr. Franciszek Chmura (Chętny) z kompanii Bomba (Brzeziny). W potyczce z niemieckim patrolem ginie 20-letni strz. Władysław Warchoł z Brzezin, idący z meldunkiem od dowódcy tej kompani ppor. Stanisława Lachmana do mjra Lazarowicza.

 

7 sierpnia (poniedziałek)

Oddział dowodzony przez kpr. Mariana Oleksego (Szyna) z plutonu Jana Deca (Cebula), rozbraja w Nagoszynie 9 Niemców i wypuszcza ich wolno. Zdobywa 9 karabinów i amunicję.

Po przesunięciu się linii frontu w tych dniach, mjr Adam Lazarowicz przenosi obóz II zgrupowania z lasu Berdech na polanę Kałużówka. Został tam urządzony m.in. polowy szpital przez lekarza Kazimierza Gradzińskiego (Helios). Za sztabem zaczęły przybywać poszczególne oddziały.

Do obozu III zgrupowania w lasie k. Gołęczyny, dociera za pośrednictwem kapelana ks. Ignacego Zonia (Góral) niemiecki żołnierz Wehrmachtu. To 25-letni Austriak z Wiednia, który jak stwierdził w rozmowie z kapłanem, nie chce dalej mordować. Został pomocnikiem w obozowej kuchni.

 

8 sierpnia (wtorek)

Leon Kloc (Jasny), dowódca kompanii placówki Dębica, uderza na czele plutonu Andrzeja Sadowskiego (Kmita) na Niemców rabujących gospodarstwa w Niedźwiadzie. Gdy od kul partyzantów poległo 5 żołnierzy Wehrmachtu, ich koledzy uciekli.

Patrol dowodzony przez kpr. Artura Cwena (Ren), zastępcę dowódcy plutonu wydzielonego placówki Kartacz (Korzeniów), rozbraja w Bobrowej 8 Niemców. Zdobywa 7 karabinów, pistolet i amunicję.

Nad Dębicą zostaje zestrzelony samolot radziecki. Lotnik wyskakuje i na spadochronie opada na ziemię w Grabinach. Zauważył go zaprzysiężony do AK strz. Jan Rak (Szydło). Z sąsiadami przeprowadzili Rosjanina do dworu Jabłonowskich w Przyborowiu, a po opatrzeniu do obozu III zgrupowania w Gołęczynie.

 

9 sierpnia (środa)

Sanitariuszki II zgrupowania Władysława Gubernat (Powój) i Teresa Langer (Lewkonia) wzięte do niewoli i poddane brutalnym przesłuchaniom.

Na drodze z Okonina do Zawady kompania Władysława Grzegorskiego (Grzmota) wzmocniona oddziałem radzieckim urządza zasadzkę na 6-osobowy oddział Niemców. Ci podjęli walkę, której żaden nie przeżył. Niestety, zginął także strz. Franciszek Żurek, 27-letni żołnierz z Paszczyny.

Drużyna Adama Kałużyńskiego (Murat) na rozkaz Witolda Niemtusa (Kruk) uniemożliwia rabunek żywności w Mokrzcu. Niemcy słysząc strzały ostrzegawcze porzucili auto, którym przyjechali do wsi i uciekli do Pilzna.

 

10 sierpnia (czwartek)

W walkach prowadzonych przez oddział I zgrupowania na południe od Sędziszowa ginie plut. Wiktor Surma (Wicher), 30-letni mieszkaniec Borku Wielkiego.

Na rozkaz majora Lazarowicza do obozu II zgrupowania na Kałużówkę przybywa pluton wydzielony placówki Kartacz (Korzeniow), dowodzony przez kpr. Jana Deca (Cebula).

Na terenie III zgrupowania 2 kompania ppor. Jana Kuty (Rudolfa) i 3 kompania ppor. Kazimierza Króla (Sęp) ruszają po zmierzchu z atakiem na stanowiska niemieckiej artylerii w Strzegocicach. Kilku ochotników, osłanianych ogniem kolegów podeszło na odległość rzutu i obrzuciło pozycje przeciwnika butelkami z benzyną, po czym oddziały wycofały się do lasu bez strat własnych.

 

11 sierpnia (piątek)

Rano z Latoszyna do Gumnisk rusza niemiecki patrol zwiadowczy, by sprawdzić, co stało się z 6-osobowym oddziałem, zaginionym poprzedniego dnia, kiedy podczas rabunku 2 Niemców zostało zastrzelonych przez mieszkańców, a czterech przez partyzantów. Niemcy dowiedzieli się, co stało się z ich kolegami. Gdy patrol wrócił do Latoszyna zapadła decyzja, że w sobotę wzmocnione siły Wehrmachtu pojadą do Gumnisk. Los wsi wydawał się przesądzony.
Te ruchy obserwowała Maria Balko, łączniczka i wywiadowca Armii Krajowej, córka właścicieli posiadłości, gdzie stacjonował oddział Wehrmachtu. Dzięki temu jeszcze tego samego dnia informacje o planowanym odwecie dotarły na Kałużówkę.

Na rozkaz Klamry kompania Leona Kloca (Jasnego) zwija obóz w rejonie Stasiówki i Niedźwiady i maszeruje w kierunku Kałużówki.

 

12 sierpnia (sobota)

Niemcy ruszyli do Gumnisk całym batalionem z chęcią odwetu za wydarzenia z poprzedniego dnia (patrz kronika niżej - 11 sierpnia). Od domu do domu wyganiano ludzi i pod lufami karabinów prowadzono do centrum wsi. Na odsiecz z Kałużówki rusza niewielki oddział, dowodzony przez kpt. Józefa Lutaka (Dyzma). Nie miał wątpliwości, że żołnierze wroga lada moment zaczną strzelać do mieszkańców.
Dyzma miał ze sobą 23 ludzi. Niewielu, ale liczył na zaskoczenie. Grupą uderzeniową dowodził osobiście.
Po pierwszych strzałach, gdy Niemcy zajęli się obroną, mieszkańcy rozbiegli się. Niestety, w walce ginie kpr. Stanisław Mroczka (Miecz). Sytuacja partyzantów stawała się bardzo trudna, ale gdy z odsieczą przybyli ich koledzy z Kałużówki, dowódcy Wehrmachtu dali sygnał do odwrotu; Niemcy zabrali ze sobą 20 zabitych żołnierzy.

Rosjanie przełamują linię frontu pod Ropczycami.

 

13 sierpnia (niedziela)

W obozie na Kałużówce są już niemal wszystkie oddziały II zgrupowania dowodzone przez kpta Romana Kanię (Rygiel). Jest też sztab dowódcy oddziałów Armii Krajowej całego obwodu - mjra Adama Lazarowicza, który zajmuje pozycje w centrum polany.

Oprócz patrolowania terenu i akcji dywersyjnych, na które wysyłane są plutony kompanii Leona Kloca (Jasny) czy Franciszka Szarego (Pęk), toczy się życie obozowe. W stodole Niedzielów działa polowy szpital, urządzony przez lekarza, ppor. Kazimierza Gradzińskiego (Helios). Na poddaszu domu tej rodziny urzęduje zespół informacji i propagandy ppor. Adama Czerepaka (Pion), wydający gazetę obozową Na posterunku.

Z kolei w stodole Gawlika znalazło się miejsce na drużynę kwatermistrzowską kpta Andrzeja Szumlińskiego (Rdzawy), magazyn żywności, zaś w domu zorganizowano komórkę łączności.

 

Ciąg dalszy na stronie 2

 

Admin Admin

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe