Niedziela, 19.11.2017, imieniny: Elżbiety, Faustyny, Pawła

W dziesiątkę trafia zawsze

W dziesiątkę trafia zawsze
Kiedy Robert Moskal kupił wiatrówkę, siadał z 17-letnią córką Basią na schodach domu i uczył ją celować do tarczy. Okazało się, że jest w tym lepsza od niego. Na tyle dobra, by sześć lat później zdobyć srebro mistrzostw Polski w Bydgoszczy.

Jej talent zauważył Jan Kot i przed trzema laty zaprosił na strzelnicę do Ropczyc. Kilka próbnych strzałów pozwoliło mu się zorientować, że ma do czynienia z prawdziwą perełką. Żaden nie wylądował poza najwyżej punktowaną, czarną strefą. To on nauczył młodą zawodniczkę przyjmowania właściwej postawy strzeleckiej.
Później opiekę nad dziewczyną przejął trener z Rzeszowa Andrzej Skwirut. Z nim mieszkanka Żyrakowa uczyła się strzelać z karabinka pneumatycznego. Kiedy Jan Kot zaproponował Basi udział w zawodach w Lublinie, Andrzej Skwirut pożyczył jej broń, a zawodniczka odwdzięczyła się obu, wygrywając rywalizację wśród amatorek.
Po roku znów wygrała w Lublinie, ale organizatorzy orzekli, że jako obrończyni tytułu, nie może być nazywana amatorką. Żeby nie zostawić jej bez nagrody, stworzyli oddzielną kategorię Nadzieja Sportu i wręczyli kolejny puchar. W Krośnie zaś w Memoriale Jana Barana zajęła czwarte miejsce.
W marcu tego roku Barbara Moskal pojechała do Przemyśla, by spotkać się z trenerem Zbigniewem Sebzdą. Oddała pięć strzałów testowych, padły same dziesiątki. Po raz pierwszy strzelała z broni wyposażonej w przyrządy celownicze dla niewidomych i niedowidzących.
Nowy opiekun wysłał ją na zawody w strzelectwie laserowym. W karabinie była najlepsza, w pistolecie druga, wygrała klasyfikację generalną.
- Za karę, że jesteś tak dobra, jedziesz na mistrzostwa do Bydgoszczy - usłyszała wtedy od trenera.
W zawodach strzelała jako ostatnia. Jej bardziej utytułowane rywalki nie znały jej. Uznały, że nowicjuszki nie ma się co obawiać. Właściwie już podzieliły między siebie medale, kiedy kolejne strzały Barbary Moskal trafiały w sam środek tarczy. Skończyła ze srebrem.
Robert Moskal jest przekonany, że jeśli jego córka potwierdzi dyspozycję w innych zawodach, ma dużą szansę, by zostać powołaną do kadry narodowej. Wtedy będzie już bliska spełnienia swoich marzeń, czyli udziału w mistrzostwach świata i paraolimpiadzie.
A niewiele brakowało, by nawet nie miała takiej szansy. Po urodzeniu, lekarze orzekli, że jest zupełnie zdrowa. Dopiero kiedy miała pół roku zdiagnozowane zostało u niej porażenie mózgowe. Ciężkiej pracy rodziców i prowadzonej przez nich rehabilitacji zawdzięcza to, że dziś może normalnie funkcjonować.
Badania, którym Basia poddana została w wieku dwóch lat, przyniosły kolejne złe nowiny. Okazało się, że dziewczynka nie słyszy. Pomogły nieco założone na uszy aparaty słuchowe. Dodatkowo w ogóle nie widzi na lewe oko. Wzrok w prawym też z roku na rok się pogarsza.
Mimo to jest bardzo aktywna. Poza strzelectwem trenuje też karate. Kiedy chodziła do szkoły, odnosiła sukcesy w pływaniu. Żałuje tylko jednego, że ze względu na swoją niepełnosprawność, nie może zostać żołnierzem. Tylko ona wie, jak bardzo by tego chciała.

Janusz Grajcar
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe