Niedziela, 30.04.2017, imieniny: Balladyny, Lilli, Mariana

Inteligencji rówieśnicy mogą Kubie pozazdrościć

Inteligencji rówieśnicy mogą Kubie pozazdrościć
Na jedenaste urodziny, które Jakub Żurek obchodził 24 marca, przyszli wszyscy uczniowie czwartej klasy ze Szkoły Podstawowej w Pustkowie. Niepełnosprawny chłopiec jest przez kolegów bardzo lubiany. Służą mu pomocą, kiedy musi nadrobić zaległości po pobytach w szpitalach czy ośrodkach rehabilitacyjnych. Z nauką Kuba radzi sobie bardzo dobrze, bo choć choroba zaatakowała wszystkie układy, mózg na szczęście ominęła.

O tym, że jej syn urodzi się z przepukliną oponowo-rdzeniową, Mariola Żurek dowiedziała się na dwa tygodnie przed planowanym porodem. Symptomy choroby, które można zauważyć podczas badania usg już w szóstym tygodniu ciąży, u niego odkryte zostały za późno.
- Później dowiedziałam się, że lekarze mogą zrobić operację płodu już w piątym miesiącu - mówi mama 11-latka.
Dzięki temu Kuba mógłby uniknąć wielu konsekwencji, które wywołała u niego przepuklina. Kiedy przyszedł na świat w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, ważył niespełna 2,5 kg. W pierwszej dobie życia trafił na stół operacyjny, by lekarze mogli zamknąć mu przepuklinę. Na szczęście była to ta określana mianem wysokiej. Nie powoduje ona paraliżu.
Chłopiec jest dzieckiem z wielowodziem, obejmującym prawie wszystkie układy. Lekarz, który zbadał go tuż po urodzeniu, przedstawił Marioli Żurek niekończącą się litanię schorzeń, którymi dotknięty został jej syn. Na liście były wada serca, rozszczep podniebienia,
rozszczep wszystkich kręgów szyjnych, rozszczep żeber, postępujące zwężenie klatki piersiowej, skolioza, niedowład lewostronny, niedosłuch w lewym uchu i brak jego małżowiny.
W Łodzi spędzili miesiąc. Po powrocie do domu niemal natychmiast zostali skierowani do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie – Prokocimiu. Kuba musiał przejść kolejną operację korygującą rozszczep podniebienia, by mógł wreszcie zacząć normalnie przyjmować pokarm.
- Został wtedy dotknięty sepsą. Przestawały działać nerki, miał podawaną morfinę. Wydawało mi się, że go stracę - przeżywa to wszystko jeszcze raz Mariola Żurek.
Ale chłopak wyszedł z tego, a pół roku później miał kolejny zabieg na przepuklinę mosznową. Kiedy natomiast kończył dwa lata, operowane było jego serce. Zniósł to tak dobrze, że po pięciu dniach został wypisany do domu.
Lekarze cały czas pracują także nad rekonstrukcją jego małżowiny usznej. Dwa zabiegi już za nim, trzeci czeka go w sierpniu tego roku, a czwarty po tym, jak przestanie rosnąć. Na to ucho zupełnie nie słyszy, na prawe tylko dźwięki powyżej 40 decybeli. Ale nauczył się z tym żyć i nie ma problemów z porozumiewaniem się z innymi.
Na początku tego roku miał łamane obydwa obojczyki. Po tym jego płuca mogły wreszcie zacząć się rozprężać. Wcześniej z powodu postępującego zwężenia klatki piersiowej, miał problemy z oddychaniem. W pełni działa zresztą tylko jedno płuco, drugie w 30 proc.
Po zabiegu przez miesiąc był na rehabilitacji w Busku. W maju mama zabierze go do Krakowa. We wrześniu po sierpniowej operacji, pojedzie znów do Buska. Te wyjazdy i tygodnie spędzone w ośrodkach wiążą się z dużymi kosztami.
To właśnie na rehabilitację Mariola Żurek chce przeznaczyć pieniądze z 1 procentu. Można go przekazać poprzez Fundację Śnieżki Twoja Szansa, KRS 0000231088, z dopiskiem Dla Jakuba Żurka.

Janusz Grajcar
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe