Poniedziałek, 22.07.2019

Nie przeszkadzały im jaszczurki, pająki i inne zwierzątka

  • 21.01.2019, 18:13 (aktualizacja 21.01.2019, 18:47)
  • Janusz Grajcar
Nie przeszkadzały im jaszczurki, pająki i inne zwierzątka
Piątek, sobota i niedziela były ostatnimi dniami, które Kamil Godek i Paweł Pietrucha spędzili w Antón. Przez tydzień, który spędzili w diecezji Penomene, zżyli się do tego stopnia z ludźmi, u których gościli, że ze smutkiem pakowali swoje walizki przed wyjazdem na centralne wydarzenia Światowych Dni Młodzieży w Panama City.

Panama Life. Zakochaliśmy się w tym miejscu i tych ludziach. To, co dzieje się każdego dnia, jest dla nas zaskakujące i zapewne na długo pozostanie nam w pamięci. Urok tych miejsc, spotkani ludzie, gorliwa modlitwa ten ich szczery uśmiech - wręcz nie do opisania. Mieszkając u rodzin mamy niesamowitą możliwość poznania, jak wygląda ich życie. Na początku dla Europejczyka może pojawić się kilka elementów dość niecodziennych, ale z każdym dniem zaczynamy ich coraz bardziej rozumieć. Czujemy się jak w domu, tacy przybrani "gringos". Już nas przeraża, jak strasznie będziemy za nimi tęsknić.


18 stycznia (piątek)
O godz. 9:00 mamy mszę w tutejszym kościele, po czym udajemy się na zwiedzanie lokalnej fabryki słodyczy. Firma istnieje już 102 lata, ale cały proces produkcji przebiega ręcznie bez udziału jakiejkolwiek maszyny. Przedsiębiorstwo od początku po dzień dzisiejszy należy do tej samej rodziny.

loadingŁaduję odtwarzacz...

Rodzina, no właśnie nawet w samej firmie dało się odczuć tę atmosferę. Może nie wszyscy są spokrewnieni, ale ich praca tworzy małą wspólnotę. Może standardy produkcji odbiegają od europejskich, ale trud i zaangażowanie, z jakim wykonują swoją pracę sprawiają, że oprócz niezwykłego smaku, te słodkości mają w sobie dużo serca każdej z osób.
 
Sposób pełnego zaangażowania w to, co robią, daje się dostrzec podczas ich modlitwy. Nie jest to płytkie podejście do wiary. Wszędzie dostrzegamy, jak wiara jest jednym z najważniejszych elementów ich życia, podobnie i rodzina. Może podczas śpiewu słychać wszystkie możliwe tonacje, ale jest to modlitwa, w której nieważne jest, czy dla ucha ma być to idealnie, ważne że dla Chrystusa. Podczas śpiewu pracuje całe ciało, a podczas modlitwy w skupieniu totalne wyciszenie. Uważamy, że wiele można pod tym względem się od Nich nauczyć.

Wracamy pod nasze miejsce zebrań – altanka przed kościołem. Zbliżając się słyszymy piękną melodię poloneza. Animatorzy z Lednicy prowadzą całą grupę. Serce nam pękało z radości, gdy widzieliśmy jak mieszkańcy Panamy, Gwatemali, Brazylii tańczyli poloneza wraz z uczestnikami Rejsu Niepodległości i naszej grupy.

loadingŁaduję odtwarzacz...


Na koniec modlitwa wieczorna i powrót na piechotę do domu wraz z pozostałymi przyjaciółmi mieszkającymi niedaleko nas. Wracając, pozdrawiamy wszystkich Panamczyków, którzy czekali z utęsknieniem w swoich ogrodach, na altankach, aby ponownie spotkać grupę Polaków.


19 stycznia (sobota) 
Na poranną mszę świętą wyruszyliśmy na piechotę wraz z naszymi przyjaciółmi i z naszymi rodzinami. Swego rodzaju taka mała pielgrzymka. Mszy świętej przewodzi biskup diecezjalny Penonomé Edgardo Cedeno Munoz. To, co działo się na miejscu, możemy śmiało nazwać namiastką dni centralnych. Ludzie z Gwatemali, Brazylii, Szwajcarii, Francji,  Kolumbii, Stanów Zjednoczonych, Chile, Polski i wielu innych krajów wspólnie się modlili. Coś pięknego, gdy odmawiasz Ojcze Nasz, a wokół równolegle słychać wersję w wielu językach. Ciarki przechodzą po plecach.

Po mszy świętej animacje i dalsze wspólne spędzanie czasu. Czujemy tę wspólnotę, która pozwala nam na co raz to głębsze przeżycie tego wszystkiego, co ma tutaj miejsce, i co będzie działo się za kilka dni. Na koniec dnia modlitwa wieczorna i powrót. Ponownie spotkani ci sami ludzie. Oni naprawdę się nami cieszą. Ich uśmiech i łzy szczęścia w oczach na długo pozostaną nam w pamięci.


20 stycznia (niedziela)
Niedzielę spędzamy z rodzinami, z tym że nie tyle co z Clarą i jej najbliższymi, ale również z pozostałymi rodzinami mieszkającymi wokół nas goszczącymi Polaków. Jedna mała wspólnota, ale wielka sercem. Byliśmy wzruszeni ich zaangażowaniem w przygotowaniu całego dnia. Oni są wspaniali.

Wieczorem wręczamy upominki z Polski, którymi są zachwyceni, a nam jest bardzo miło, że choć trochę jesteśmy w stanie im podziękować. I pakowanie... Smutek nas ogarnia, że to już. Czas w Antón minął nam bardzo szybko. Już poczuliśmy się jak część lokalnej społeczności, prawdopodobnie już drugi raz w życiu tutaj nas nie będzie. Już nam nie przeszkadzały jaszczurki, pająki czy inne małe zwierzątka pojawiające się w pokoju. Skupialiśmy się na tym, co najważniejsze. Mieliśmy czas na wszystko – modlitwa, budowanie wspólnoty, poznawanie tutejszych zwyczajów, zwiedzanie. Przy udziale Boga wszystko jest możliwe.

Przygotowujemy nasze walizki i mamy w myślach, że wszystkie czynności, które teraz robimy, będziemy robić tutaj ostatni raz. Aż szkoda, że to już...
 
W poniedziałek o godz. 9:00 msza święta, na którą jedziemy z walizkami, i później wyjazd do Panama City.

Janusz Grajcar
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe