Jedni kwiatki kradną, inni po prostu niszczą

  • 26.07.2021, 11:22
  • Tomasz Ratuszniak
Jedni kwiatki kradną, inni po prostu niszczą
Stąd też tabliczki z komunikatem: Szanuj zieleń, nie kradnij!!!, umieszczane na rabatkach przez Zakład Usług Miejskich.

Andrzej Osocha, prezes ZUM przyznaje, że amatorzy cudzej własności, którzy na miejskich rabatkach próbują wzbogacić się o bratki, surfinie, czy pelargonie, uaktywniają się szczególnie zaraz po nasadzeniach.

- Bo wtedy kwiaty nie są jeszcze ukorzenione i najłatwiej je wyciągnąć - tłumaczy.

Kradzieże zdarzają się jednak i później. ZUM nie zgłasza ich na policję, z uwagi na niewielką wartość roślin, a także małe szanse na zatrzymanie sprawców.

- Planując nasadzenia zakładamy takie ryzyko, że część kwiatów może się nie przyjąć, część uschnąć, a część właśnie zostać skradziona. W związku z tym koszty późniejszych, dodatkowych nasadzeń, nie obciążają ani nas, ani Urzędu Miasta - mówi.

Jeśli więc wartość kwiatów posadzonych na miejskich rabatkach jest niewielka, to dlaczego i tak dochodzi do ich kradzieży? Andrzeja Osochy specjalnie to nie dziwi. Twierdzi, że ludzie nie takie rzeczy potrafią ukraść. Opowiada, że z toalet działających na cmentarzach komunalnych znika nawet papier toaletowy. To dlaczego nie kwiaty z rabatek?


Prezes uważa jednak, że większym problemem niż złodzieje są w Dębicy wandale. I tyczy się to nie tylko ławek, koszy, czy urządzeń na placach zabaw, które są niszczone nagminne o czym często piszemy, ale też drzew, krzewów i kwiatów.

- Nasz pracownik widział jak szła grupa młodych ludzi. Podeszli do rabatki, część kwiatów powyrywali i wyrzucili. No i po co? No chyba tylko dla samego zniszczenia, bo innego wytłumaczenia nie widzę - przekonuje.

Stąd tabliczki nawołujące do poszanowania zieleni zaproponowane przez jedną z pracownic miejskiej spółki. Andrzej Osocha liczy, że wpłyną one na tych, którzy bezmyślnie niszczą przyrodę i jednocześnie cudzą własność.

- Może się zastanowi jeden z drugim. A może pomyślą, że te rabatki są jakoś chronione, pilnowane i nie będą niszczyć - zastanawia się.

Twierdzi, że takiego problemu jak z kwiatami nie ma na szczęście z krzewami, czy drzewami. Owszem, one też padają ofiarą wandali, szczególnie drzewka, które często bywają łamane bez powodu. Ale ich przynajmniej nikt nie kradnie, choć przy zniszczeniach, których często doznają, zdaje się to być niewielkim pocieszeniem.

Bieżące utrzymanie i pielęgnacja terenów zielonych w mieście kosztuje nas rocznie 166,5 tys. zł. Tylko w tym roku na rabatkach, rondach, zieleńcach i w donicach ZUM zasadzi 31 706 jednorocznych i dwuletnich kwiatów (16 043 wiosną i 15 663 jesienią). Do tego jeszcze 2489 roślin wieloletnich. Ile z nich zostanie skradzionych lub zniszczonych? To już zależy od nas.

Przeczytaj również: Prądu nie będzie w siedmiu miejscowościach

Tomasz Ratuszniak

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Kasia
Kasia 27.07.2021, 08:22
Może zamiast kwiatków jednorocznych lepiej byłoby sadzić kwiaty wieloletnie np: róże, piwonie, irysy, hortensje itd. Te kwiaty wyglądają bardzo efektownie i nie wymagają tylu zabiegów pielęgnacyjnych co kwiaty jednoroczne sadzone dwa lub trzy razy w ciągu roku. Nakłady zwrócą się na pewno w ciągu 2-3 lat.

Pozostałe