Obserwator za całokształt działalności dla Marii Wilczkiewicz

  • 23.02.2018, 13:31 (aktualizacja 26.02.2018, 13:43)
  • Admin Admin
Obserwator za całokształt działalności dla Marii Wilczkiewicz
Maria Wilczkiewicz, dziennikarka, działaczka społeczna, została laureatką Obserwatora - nagrody honorowej za całokształt działalności dla dobra lokalnej społeczności. Za swą służbę ludziom internowana i więziona, pozbawiona prawa wykonywania zawodu. Nie zniechęciło to jej, od lat jest ciągle aktywna w działaniach na rzecz mieszkańców Pustkowa Osiedla, gdzie mieszka.

Uroczystość, w trakcie której rozstrzygnięty został także plebiscyt i wręczone Laury Czytelników Obserwatora Lokalnego, odbyła się wczoraj wieczorem w Sali na Piętrze restauracji Steakhouse.

Maria Wilczkiewicz od 1968 roku była dziennikarką Echa Załogi, gazety wydawanej przez firmy powiatu dębickiego, także Zakłady Tworzyw Sztucznych w Pustkowie Osiedlu. Była właśnie w tym zakładzie kierownikiem oddziału redakcji. Pisała o firmie, ale także, a raczej przede wszystkim, o ludziach i ich problemach, od początku wyczulona na sprawy społeczne.
Gdy w 1980 roku powstała Solidarność, była w gronie jej założycielek w zakładzie i w Pustkowie Osiedlu.
Echo Załogi, w którym nadal pracowała, stało się pismem mocno zaangażowanym po stronie ludzi i zmian, jakie przynosił sierpień 1980 roku. I nie chodziło o wielką politykę, ale o to, co było ważne w dębickich zakładach pracy, także w ZTS Pustków. Gazeta zaczęła wyraźnie sympatyzować z ruchem związkowym. Z czasem stała się pismem bardziej solidarnościowym, niż partyjnym. Pisała o dziurawych dachach, przez które na pracujących robotników lała się woda, o braku wentylacji, o zupach regeneracyjnych, które z zupą niewiele miały wspólnego. Ale też apelowała o usunięcie z firm haseł propagandowych, tych o partii, jej przywódczej roli i sukcesach socjalizmu, o treści, jak napisali dziennikarze, niezgodnej z codziennym doświadczeniem. Aby móc o tym pisać Solidarność uzyskała zgodę dyrektora Mieczysława Walkowicza na publikacje związkowe w zakładowej części Echa Załogi. Bo pamiętajmy, że formalnie gazeta pozostawała ciągle partyjną.
Maria Wiczkiewicz była nie tylko osobą, która pisała o podobnych, była też aktywnym działaczem Solidarności, także dzięki temu starała się zmieniać rzeczywistość.
W styczniu 1981 roku została członkiem Komitetu Zakładowego Solidarności w ZTS Pustków oraz delegatem Międzyzakładowego Komitetu Związkowego w Dębicy. Apelowała wówczas, i nie tylko wówczas, o działania na rzecz zniesienia cenzury w mediach, z którą borykała się także ona i inni dziennikarze Echa Załogi. Ale ważna dla niej była także rola samorząd robotniczego, żeby jego głos był bardziej słyszalny w firmach. Wystąpiła z wnioskiem o przeprowadzenie badań stopnia skażenia środowiska na osiedlu w Pustkowie: gleby, powietrza i wody. Jak argumentowała, przemawiają za tym wyniki badań, przeprowadzone przez Instytut Medycyny Przemysłowej, a także ilość osób odchodzących na rentę. Bo zawsze najważniejsi byli dla niej ludzie.
W kwietniu 1981 roku zostaje redaktorem naczelnym Echa Załogi. Pierwszą i jedyną w historii naczelną tej gazety, wybraną przez samych dziennikarzy. Echo Załogi od tego czasu jeszcze mocniej stało się pismem solidarnościowym.
W Pustkowie Osiedlu była jednym ze współinicjatorów i organizatorów uroczystości na Górze Śmierci, jakie odbyły się we wrześniu 1981 roku z udziałem tarnowskiego ordynariusza bpa Jerzego Ablewicza. Także we wrześniu delegacja z Pustkowa składa na cmentarzu w Dębicy wiązanki kwiatów na mogiłach żołnierzy poległych w 1920 roku w wojnach polsko-ukraińskiej oraz polsko-bolszewickiej, m.in. na grobie płka Józefa Dunina-Borkowskiegho, dowódcy dębickiego 9 pułku ułanów. Po raz pierwszy po wojnie złożyła je tam oficjalna delegacja.
Ale Maria Wilczkiewicz walczy też, podobnie jak cała pustkowska Solidarność, o poprawę warunków życia. Choćby o poprawę katastrofalnego zaopatrzenia sklepów w Pustkowie Osiedlu. Władze uginają się dopiero pod groźbą akcji protestacyjnej i zgadzają się m.in. na regularne dostawy pieczywa i nabiału. Tak, żeby nie trzeba było na nie polować.
W nocy 13 grudnia o tym, że dzieje się coś niepokojącego dowiaduje się od swego kolegi z Solidarności - Mieczysława Wróblewskiego.
- Maria, przyszli po mnie - zdążył tylko powiedzieć, zanim została mu wyrwana słuchawka.
Nie wiedziała, dlaczego został zatrzymany, o internowaniu dowiedziała się rano. W telewizji nie było teleranka, a o wprowadzeniu stanu wojennego i internowaniach w kościele informował m.in. ks. Bronisław Marczyk. Pozostali na wolności działacze Solidarności spotkali się w siedzibie Komisji Zakładowej. Nie podejmują żadnych decyzji, ale nie zaprzestają działalności. Mogą podtrzymywać ludzi na duchu, doradzać, jak się zachować w nowej rzeczywistości.
Maria Wilczkiewicz zostaje kilka razy ostrzeżona przez UB, na przykład wtedy, gdy stwierdziła, że najlepszą metodą walki z władzami stanu wojennego jest masowe oddawanie legitymacji partyjnych. Z ostrzeżeń tych niewiele sobie robiła, ale władza nie żartowała -1 lutego 1982 zostaje internowana.
Zawieziona do aresztu w Dębicy, tu spędza pierwszą noc w celi. Po kilku dniach została przewieziona do Gołdapi. Na wolność wyszła 22 marca 1982 roku.
Nie zaprzestaje aktywności, w miarę możliwości stara się reagować na wydarzenia, tragiczne w tym czasie. Po śmierci Grzegorza Przemyka (14 maja 1983) zbiera, wraz z Józefem Mateją niewielką sumę pieniędzy i zamawiają msze święte w intencji zamordowanego; odbyły się one m.in. w Pustkowie i Głobikowej.
Niestety, nie może już pracować w gazecie. Echo Załogi zostaje zawieszone po wprowadzeniu stanu wojennego, a gdy po sześciu miesiącach jego wydawanie zostaje wznowione, ona nie może już pracować w redakcji. Weryfikacja dziennikarzy dotyczyła nie tylko tych z Warszawy czy dużych ośrodków, zakaz pracy w swojej gazecie dostaje także Maria Wilczkiewicz.
Wyjeżdża wtedy na kilka lat z Pustkowa. Zakaz pracy w gazecie dotyczył tej w Dębicy, zostaje dziennikarką Trybuny Opolskiej, jej korespondentką w Nysie. Gdy wraca, do Dębicy i Pustkowa, wraca także do pracy w mediach. Najpierw jednak kierowała Zakładowym Domem Kultury w Pustkowie Osiedlu.
W 1992 roku zostaje redaktorem naczelnym dwutygodnika Kurier Dębicki, pierwszej w pełni niezależnej gazety w Dębicy i powiecie. Wielu z Państwa przypomina sobie zapewne, że sztandarową akcją, nie tylko medialną, ale także społeczną, jaką zainicjowała redakcja Kuriera, była obrona odwołanego, głównie ze względów politycznych, dyrektora Domu Dziecka.
Dziś ciągle aktywna w niesieniu pomocy i działaniach na rzecz lokalnego środowiska.

 

Admin Admin

Zdjęcia (1)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
wolontariusz
wolontariusz 24.02.2018, 12:34
Dobrze by było, żeby pani Maria oprócz statuetki dostała nagrodę pieniężną. Do dnia dzisiejszego pomaga ludziom i zwierzętom, choć sama tej pomocy potrzebuje.

Pozostałe