Poniedziałek, 16.09.2019

Debiut na scenie ma już za sobą

  • 14.03.2018, 10:16
  • JAG
Debiut na scenie ma już za sobą
Damian Raś ma dopiero 9 lat, ale już wielkie plany na dorosłe życie. Waha się jednak, czy zostać piłkarzem, czy też kierowcą tira albo architektem. Czwartą opcją jest gra na perkusji, której uczy się w szkole muzycznej Kik Muza w Pilźnie. Radzi sobie z tym bardzo dobrze, a tak niewiele brakowało, by w ogóle nie słyszał dźwięków. Urodził się bowiem z głębokim obustronnym niedosłuchem.

Zamiast aparatów - implant
Jego mama Magdalena Kawalec dowiedziała się o tym miesiąc po porodzie. Zaczęły się wizyty w szpitalach i Centrum Zdrowia Dziecka. W końcu padła propozycja, by Damianowi wszczepić implant ślimakowy. Długo się wahała. Z racji tego, że jest pielęgniarką, przychodziły jej na myśl różne komplikacje.
- Zgodziłam się i teraz uważam, że była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć - podkreśla.
Operacja przeprowadzona została w grudniu 2009 r. w Katedrze i Klinice Otolaryngologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Nad jej prawidłowym przebiegiem czuwał prof. Kazimierz Niemczyk.
Wcześniej chłopiec nosił aparaty słuchowe. Pierwsze dostał, kiedy miał pół roku. Protetyk zalecał wkładanie ich do uszu co najwyżej na 15 minut, żeby nie zrazić dziecka. Ale Damian jakby się z nimi urodził. Kiedy był starszy pokazywał, żeby mu je założyć na ucho.

Nie wierzyła logopedom
Kiedy jednak do wszczepionego implantu w lutym 2010 r. został po raz pierwszy podpięty procesor mowy, odruchowo zaczął nadstawiać prawe ucho, z którym on współpracuje. Na lewym miał cały czas aparat słuchowy, ale z jego pomocą słyszał znacznie gorzej.
Po operacji najważniejszy był pierwszy rok. Cały czas trwała żmudna rehabilitacja. Damian musiał nauczyć się słuchać. W domu mama wykonywała z nim proste ćwiczenia, np. wrzuć klocek do wiaderka, kiedy usłyszysz dźwięk instrumentu. I tak codziennie od nowa po kilkadziesiąt minut. Cały czas był też pod opieką poradni surdologopedycznej w Krośnie, gdzie przechodził indywidualną i grupową rehabilitację.
- Kiedy panie w Krośnie mówiły mi, że poświęcę trzy lata i będzie wszystko dobrze, nie wierzyłam. Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek powie słowo mama. A teraz jak jedziemy samochodem i Damianowi się usta nie zamykają, to mu mówię, żeby się uciszył. A on do mnie, to po co mnie do logopedy woziłaś? - opowiada Magdalena Kawalec.

Zestaw trzeba wymieniać
Na początku miał implant w wersji dziecięcej. Procesor mowy był wtedy umieszczony na plecach. Z racji tego, że był dzieckiem bardzo ruchliwym, zdarzało się, że uszkadzał zintegrowaną z nim cewkę, dzięki której mógł słyszeć dźwięki. Kilka razy trzeba było też wymieniać sterownik procesora mowy.
Teraz jest on umieszczony za uchem, co jest znacznie bardziej praktyczne. Z drugiej jednak strony uniemożliwia chłopcu np. korzystanie z basenu. Żeby mógł to robić bezpiecznie, konieczne jest zastosowanie zestawu aqua. Zanim jednak Magdalena Kawalec go kupi, chce wymienić cewkę w procesorze mowy na nowocześniejszą. Do zmiany miało dojść pod koniec ubiegłego roku, ale sprawa nieco się przeciąga.
Pieniądze, które dostaną z 1 procenta przeznaczone zostaną na serwisowanie i ubezpieczenie implantu. Mama Damiana chce, by w razie awarii sprzętu syn jak najkrócej odczuwał jej skutki. Ci, którzy chcą pomóc Damianowi i jego mamie, mogą przekazać 1 procent Fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą, KRS: 0000037904, koniecznie z dopiskiem Damian Raś.

Dał już nawet pierwszy koncert
Dziewięciolatek przyzwyczaił się już do tego, że słyszy dzięki implantowi. Chodzi do III klasy Szkoły Podstawowej w Brzostku, i jak sam mówi, nauka idzie mu bardzo dobrze, szczególnie matematyka.
- Trzecia klasa to już jest poważna nauka, nie to co w pierwszej - mówi Damian.
Mimo to znajduje czas na inne zajęcia, podczas których może realizować swoje pasje. Od pół roku we wtorki, czwartki i piątki uczestniczy w treningach piłkarskich w hali sportowej, obok której mieszka. Przyznaje, że chciałby grać w ataku jak Robert Lewandowski.
Od 3 lat uczy się też gry na perkusji w Kik Muzie w Pilźnie. Zajęcia ma co poniedziałek. Na początku stycznia zadebiutował na scenie, kiedy organizowany był koncert charytatywny dla Krzysia. Z zespołem zagrał kolędę Lulajże Jezuniu.
- Gra na perkusji to nie tylko walenie w bęben. Ja muszę nadawać rytm całemu zespołowi. Jakbym popełnił błąd, to cały zespół się pomyli - zauważa Damian, a mama dodaje, że nie mogła powstrzymać łez, które ze wzruszenia napływały jej do oczu.
W tym roku Damian pójdzie do I Komunii Św. Choć jeszcze jej nie przyjął, jest ministrantem i służy przy ołtarzu w kościele.

JAG
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
MG"s
MG"s 15.03.2018, 12:46
Brawo Damian ! Jestes wielki ! Zyczę Ci sukcesu - w każdej dziedzinie zycia.

Pozostałe