Człowiek Roku 2018 (nominacje) - Karolina Królikowska

  • 31.01.2019, 09:01 (aktualizacja 31.01.2019, 09:21)
  • Janusz Grajcar
Człowiek Roku 2018 (nominacje) - Karolina Królikowska
W wieku 18 lat dowiedziała się, że jest chora na stwardnienie rozsiane. Nie zamierza się jednak poddawać chorobie, a siłę do walki daje jej bieganie. W 2018 roku postawiła sobie za cel zdobycie korony i herbu półmaratonów polskich. I dopięła swego, ukończyła sześć wymaganych do tego biegów. Jest członkinią grupy biegowej Dębickie Gepardy.

Trwa akcja, podczas której wspólnie z Czytelnikami Obserwatora Lokalnego wybieramy Człowieka Roku 2018.

W redakcyjnym gronie nominowaliśmy 18 kandydatów w sześciu kategoriach: działalność społeczna, gospodarka, kultura, oświata, polityka i samorząd oraz sport. Na naszym portalu przedstawimy wszystkich 18 kandydatów.

 

Jak oddać głos?

Głosować można wypełniając kupony, jakie do końca stycznia ukazywać się będą w Obserwatorze Lokalnym.

Kupony można dostarczyć osobiście do redakcji lub za pośrednictwem poczty na adres: ul. Żeromskiego 10, 39-200 Dębica.

Na kuponie można poprzeć swojego faworyta w jednej czy dwóch kategoriach, ale można też wskazać nazwiska kandydatów w każdej z nich. Warto wybrać tę drugą opcję, bowiem w tym roku po raz pierwszy wprowadzamy możliwość przyznania jednemu kandydatowi dodatkowych 3 punktów. Żeby z niej skorzystać, głosujący powinien wskazać swoich faworytów w każdej kategorii, w której prowadzony jest plebiscyt - szczegóły w OL obok kuponu.

Głosować można tylko za pomocą oryginalnych kuponów wyciętych z gazety.

Można też głosować drogą smsową, wysyłając na numer: 71160 wiadomość o treści: OL XY, gdzie zamiast XY należy wpisać numer kandydata, który znajduje się przy nazwisku. Koszt sms-a to 1,23 zł  z vat.

Aby oddać głos na Karolinę Królikowską należy wysłać sms o treści: OL 18

 

Laury Czytelników Obserwatora Lokalnego

Sześciu kandydatów, którzy zdobędą najwięcej głosów otrzyma Laur Czytelników OL i przejdzie do trzeciego, finałowego etapu wyboru Człowieka Roku OL 2018.

O tym, kto nim zostanie zadecyduje Kapituła, w skład której wchodzić będą dotychczasowi zwycięzcy tych konkursów oraz zaproszeni laureaci nagrody Obserwatora z poprzednich edycji.

Regulamin konkursu dostępny jest na stronie www.ol.com.pl oraz w redakcji OL.
 

Obserwator Lokalny 15/2018

Biegi motywują ją do walki

Karolina Królikowska obchodziła tego dnia 18 urodziny. Odbierała więc telefony z życzeniami od rodziny i przyjaciół. Kiedy rozległ się kolejny dzwonek, spodziewała się kolejnych gratulacji. Tym razem dzwonili ze szpitala z Warszawy, gdzie wcześniej robiła badania. Dowiedziała się, że jest chora na stwardnienie rozsiane. Młoda kobieta nie zamierza się jednak poddawać, a siłę do walki z podstępną chorobą daje jej bieganie.

Objawy, które obserwowała na co dzień nie dawały jej spokoju. Drętwiały jej kończyny i twarz. A jej ogólne samopoczucie, oględnie mówiąc, nie było najlepsze. Lekarze nie od razu postawili właściwą diagnozę. Początkowo podejrzewali, że jest chora na padaczkę.

Kiedy trafiła na badania do Warszawy, okazało się, że to coś znacznie poważniejszego. Diagnoza, którą usłyszała, początkowo ją sparaliżowała. Przyznaje, że była wręcz załamana. Któregoś dnia stwierdziła jednak, że bierne poddanie się losowi to najgorsze, co może zrobić.

Czasem wychodziła na spacer na wały przy Wisłoce. Widziała, jak dużo ludzi tu biega. W połowie listopada 2015 roku po raz pierwszy poszła w ich ślady. Spodobało jej się do tego stopnia, że zaczęła regularnie 3-4 razy w tygodniu trenować. Także w zimie.

- Miałam lepszy humor i lepiej się czułam, jak pobiegałam - tłumaczy Karolina Królikowska.

W marcu następnego roku wzięła udział w I Biegu w Spódnicy. To po tej imprezie koleżanka z klasy zaproponowała jej dołączenie do grupy Dębickie Gepardy. Długo zastanawiać się nie musiała.

Zaczęła brać udział w wycieczkach biegowych. Okazało się, że podczas jednej z nich pokonała 10 km. Nie przypuszczała, że uda się jej się to tak niemal z marszu. Była zaskoczona, ale i zadowolona. W połowie kwietnia zdecydowała się wystartować w pierwszych zawodach.

W Jaśle przebiegła dystans 5 km. Później wystartowała w Dębickiej Dziesiątce, a jesienią także poradziła sobie z trasą w Pustyni. Tak udany dla niej rok 2016 zakończyła październikowym półmaratonem w Krakowie.

W tym ma w planie uzyskać koronę i herb półmaratonów. Żeby to zrobić, musi ukończyć 5 z 11 biegów z oficjalnej listy i 1 spoza niej. Ten ostatni już zresztą zaliczyła pokonując w styczniu przełajową trasę w Biedaczowie.

W marcu rozpoczęła rywalizację o koronę zaliczając Warszawę. W czerwcu wyjeżdża do Wrocławia, w sierpniu do Wałbrzycha, we wrześniu do Gniezna, a starty zakończy w październiku w Krakowie.

- Musiałam to dobrze rozplanować, bo przy mojej chorobie regeneracja organizmu trwa dłużej - mówi Karolina Królikowska.

Półmaratony zalicza metodą Gallowaya. Z każdego kilometra 200 m pokonuje marszem, a 800 biegiem. Na pierwszym tegorocznym w Warszawie była bliska poprawienia życiówki, która wynosi 2:38:11. Jesienią w Krakowie chciałaby cały dystans przebiec, ale będzie to zależeć od jej samopoczucia.

- Mój chłopak Dariusz biega razem ze mną i mnie dopinguje - przyznaje Karolina Królikowska.

Jej sposób na walkę z chorobą zyskał poparcie lekarza. Podczas jednej z wizyt przyznał, że dzięki temu jej mięśnie są lepsze i lżej będzie przechodzić kolejne rzuty choroby. Nawet kiedy więc gorzej się czuje, nie unika aktywności. Chodzi z kijkami, pływa, stara się być ciągle w ruchu. I to radzi też innym, którzy znajdą się w podobnej sytuacji.

- Trzeba wrócić do ludzi, narzucić sobie cele i je realizować - przekonuje Karolina Królikowska.


Obserwator Lokalny 1/2019

Cel zrealizowany: korona i herb są!

Zaczęła 14 stycznia w Biedaczowie, skończyła dziewięć miesięcy później 14 października w Krakowie. W tym czasie Karolina Królikowska przebiegła sześć półmaratonów, by móc się pochwalić koroną i herbem za zrealizowanie założonego celu.

I pewnie nie byłoby w tym osiągnięciu nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że biegaczka należąca do grupy Dębickie Gepardy jest chora na stwardnienie rozsiane. Tej podstępnej
chorobie atakującej układ nerwowy nie zamierza się jednak poddawać, a w walce z nią stawia na aktywność fizyczną.

Biegać zaczęła w 2015 roku. Na początku kolejnego założyła sobie, że przebiegnie sześć półmaratonów. Z listy jedenastu wybrała pięć, których ukończenie dawało jej koronę. Do tego musiała dołożyć jeden spoza listy, by otrzymać także herb.

Ten zaliczyła jako pierwszy w styczniu w Biedaczowie. Dwa miesiące później 25 marca rozpoczęła walkę o koronę w Warszawie. Na półmaraton do Wrocławia wybrała się 16 czerwca, a do Wałbrzycha - 19 sierpnia. Kolejne dwa zaliczyła w miesięcznym odstępie: 16 września w Gnieźnie i 14 października w Krakowie.

Najtrudniejszy okazał się dla niej bieg w Wałbrzychu. Przygotowania do niego zakłócił jej wypadek, w którym uczestniczyła. Jechała ścieżką rowerową w Rzeszowie, kiedy przejeżdżała przez ulicę, kierowca mający zieloną strzałkę przy skręcie w prawo, nie uszanował jej pierwszeństwa przejazdu.

- Nie uderzył mnie co prawda, ale przewróciłam się i potłukłam. Bolała mnie ręka, na szczęście nie była złamana. Miałam też mocno potłuczone żebra i odczuwałam przykurcze - opowiada Karolina Królikowska.

Sam bieg też okazał się dla niej drogą przez mękę, szczególnie dał się we znaki półtorakilometrowy stromy podbieg, który musiała pokonać dwa razy. Na trasie  towarzyszył jej chłopak Darek. Ten miał przebiec tylko 10 km, ale widząc, że potrzebuje jego wsparcia, został z nią do końca.

- Tym samym nieoficjalnie zaliczył swój pierwszy półmaraton - podkreśla Karolina Królikowska.

Na długo w pamięci zostanie jej również trasa w Biedaczowie. Na metę dotarła jako ostatnia, ale spokojnie zmieściła się w limicie czasu mając w zapasie jeszcze pół godziny.

- Był taki mróz, że woda w bidonie mi zamarzła - wspomina.

Kiedy z kolei kończyła wyzwanie w Krakowie, nastawiła się na próbę pobicia rekordu życiowego (2:38:11). Chciała zmieścić się w 2:35:00, ale nie udało się, była wolniejsza o ponad siedem minut.

W 2019 roku chce dać sobie nieco luzu. Będzie biegać, ale nie stawia sobie kolejnego celu. Za to w 2020 r. chciałaby zdobyć złotą koronę półmaratonów (przebiec wszystkie 11) albo ukończyć pierwszy maraton.
 

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Matmeteo
Matmeteo 31.01.2019, 18:24
Życzę powodzenia.

Pozostałe