Środa, 19.06.2019

Maciej Łubieński: O Zasowie w książce będzie dużo

  • 21.05.2019, 15:37 (aktualizacja 21.05.2019, 18:02)
  • Grzegorz Król
Maciej Łubieński: O Zasowie w książce będzie dużo Maciej Łubieński (w środku) zapewnia, że do Zasowa będzie zaglądał częściej.
Jest aktorem, dziennikarzem, muzykiem i kabareciarzem. Skromny, choć wywodzi się z najbardziej zasłużonego rodu herbu Pomian. Rodów posługujących się tym herbem było około 450, ale to właśnie Łubieńscy zapisali się złotymi zgłoskami na kartach historii Polski, ale także powiatu dębickiego. Ostatni raz Maciej Łubieński w Zasowie był blisko ćwierć wieku temu, na nadaniu miejscowej szkole imienia Rodziny Łubieńskich. W minioną niedzielę, podczas Majówki Szkółkarzy zapewnił, że będzie zaglądał tutaj częściej. Zwłaszcza, że...o tym niżej.

Szkółkarstwo w Zasowie zaczęło się po tym, jak ta miejscowość stała się własnością rodu Łubieńskich, w 1873 roku. Pierwszym, który zaszczepiał w mieszkańcach tę pasję był Witold Józef Łubieński, prapradziadek Macieja Łubieńskiego. Hrabia widząc biedę, jaka panowała w Galicji, chciał w ten sposób pomóc chłopom. Majątek po Witoldzie Łubieńskim i jego żonie Elżbiecie z Dzierżykraj-Morawskich przejął następnie Tadeusz Łubieński. Jego pasją była hodowla róż i krzewów ozdobnych. Jeden z synów Tadeusza - Alfred Łubieński, był odpowiedzialny za założenie wokół dworu parku. Ponad setka różnych drzew i krzewów, w tym orzechy amerykańskie, czy kasztany jadalne. Dzisiaj park wygląda mniej więcej tak, jak ruiny dworu.

Tak zaczęło się szkółkarstwo w tej wsi oraz w okolicznych miejscowościach, które trwa do dzisiaj. Chyba każdy, kto przejeżdżał przez Zasów czy Mokre zauważył, że przy wielu domach wiszą tablice informacyjne, mówiące o prowadzonej sprzedaży róż, czy drzew owocowych. Jedne to niewielkie przydomowe szkółki, inne to już potężne wielohektarowe przedsiębiorstwa. To, jak wygląda dzisiaj życie wielu rodzin w Zasowie, to spora zasługa rodziny Łubieńskich. I kto wie, czy gdyby nie II wojna światowa oraz to, jak po jej zakończeniu obchodzono się z rodami szlacheckimi, to czy Maciej Łubieński nie byłby kontynuatorem dzieła swoich przodków. Historia sprawiła jednak, że Łubieńscy, jak i inne rody zostały pozbawione majątków. Dwory, otaczające je parki, ziemia - wszystko zostało zabrane przez komunistyczne władze PRL-u. Niestety w wielu przypadkach oznaczało to upadek pięknych budowli, które popadały w ruinę. Przykładów, tylko z naszego powiatu, można wymienić kilka: Przyborów, Siedliska-Bogusz, czy właśnie Zasów. 

Maciej Łubieński mówi, że na szkółkarstwie się kompletnie nie zna. O sobie i swojej rodzinie mówi wprost: Jesteśmy strasznymi mieszczuchami. Ale zapewnia, że pasja przodków nie jest mu całkowicie obojętna i z zaciekawieniem się jej przygląda. Jedynym, który jest blisko natury jest brat Macieja - Stanisław.

- Napisał książkę o ptakach, angażuje się w ekologiczne sytuacje - mówi Maciej Łubieński.

 

Kiedy rozmawiam z Maciejem Łubieńskim, kilka metrów od nas znajduje się dwór, w którym mieszkali Łubieńscy. A raczej to, co po nim pozostało. Mój rozmówca nie kryje, że z tego, co się orientuje, to sama budowla wybitnym dziełem architektury nie była. Ale trochę mu szkoda, że stało się z nią, to co się stało. Żałuje też tego, że okalający dwór park, choć bardzo piękny, to jest zaniedbany.

- Wiem, że znajdują się tam gatunki drzew i roślin, których nie ma zbyt wiele w naszym kraju. I tu znów wychodzi moja nieznajomość tematu i to kolejny dowód na to, że nie odziedziczyłem zdolności po przodkach, bo nie znam nazw - mówi wprost.

Pod domem, w którym mieszkali jego przodkowie, zapowiedział że pisze książkę o swojej rodzinie. Kiedy się ukaże?

- Najpierw trzeba ją napisać - ucina, dodając że nie jest łatwa sztuka.

Brakuje m.in. listów, w których można byłoby znaleźć informacje, na temat życia codziennego Łubieńskich. Dlatego książka nie będzie historyczna, a literacko-historyczna. Fakty, będą przeplatały się z fikcją.

- Część zawartych w niej opisów będę musiał wymyślić. Historia obeszła się z materialnymi pamiątkami po rodzinie tak, jak widać za moimi plecami - mówi Maciej Łubieński, wskazując na pozostałości po dworze.

Ma natomiast do dyspozycji m.in. broszury polityczne, czy zapiski swojego dziadka Konstantego Łubieńskiego, który był posłem na Sejm I, II, III, IV, V, VI i VII kadencji. Oczywiście napisanie książki nie może odbyć się z pominięciem życia jego rodu w dzisiejszym powicie dębickim, dlatego - jak zapewnia Maciej Łubieński - będzie też sporo miejsca dla Zasowa.

I właśnie w związku z pisaniem książki planuje kolejne wizyty w naszych stronach. Chce spotykać się z mieszkańcami, zbierać od nich cenne relacje na temat swojej rodziny i tego, jak wyglądało ich życie. W Zasowie i okolicach są jeszcze ludzie, którzy zasłużonych szkółkarzy pamiętają.

Wcześniej na uroczystości związane z rodziną Łubieńskich do Zasowa przyjeżdżał Tomasz Łubieński.

- Teraz ta rola przejdzie na mnie - mówi Maciej Łubieński.

Grzegorz Król

Zdjęcia (1)

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe