Pozwolenie na mordowanie wydał mu starosta

  • 16.02.2020, 14:05 (aktualizacja 16.02.2020, 16:09)
  • Janusz Grajcar
Pozwolenie na mordowanie wydał mu starosta
Jest poniedziałek 16 lutego 1846 r., kiedy do Smarżowej przyjeżdża landsdragon, by wezwać Jakuba Szelę do cyrkułu* w Tarnowie. Wzywa go starosta Józef Braindl, u którego jest ostatnio częstym gościem. Podczas ostatniej przed wybuchem rabacji wizyty słyszy słowa, które stają się wyrokiem dla ponad tysiąca, a jak twierdzą inne źródła, nawet trzech tysięcy ludzkich istnień.

- Ty jesteś człowiekiem, na którego rząd rachuje. Daję ci pełnomocnictwo zrobienia w swej okolicy wszystkiego, co ci się podobać będzie. Zważ tylko, czem jesteś! Arcyksiąże jest pierwszym, a ty drugim w Galicyi. Masz, mówię ci, zupełną władzę. W ciągu dwudziestu czterech godzin możesz zabijać, mordować i rabować szlachtę. Cały zysk z grabieży należy do ciebie. Łamiąc ręce i nogi szlachcie, masz związanych odstawić do cyrkułu, gdzie ci zapłacą za każdego trupa 10 złotych, za rannego 5 zł, a za zdrowego 2 zł - mówi mu Józef Braindl.

Jakub Szela urodził się najprawdopodobniej 14 lipca 1787 roku w Smarżowej, wsi należącej do Boguszów. Jego matką była Anna Łukasik, ojcem zaś Jan Szela. Młody Jakub u jego boku uczy się ciesielki i kołodziejstwa. Odrąbał sobie siekierą mały i serdeczny palec u lewej dłoni, a środkowy trwale uszkodził. W ten sposób "zabezpieczył się" przed dalszą służbą wojskową. 

Zażądał za to od ojca oddania gospodarstwa na własność, a gdy ten odmówił, miał podpalić rodzinny dom i uciec. Taką informację w książce Krwawy Rok wydanej w 1897 roku podaje Kazimierz Ostaszewski-Barański. Został więc wydziedziczony na rzecz brata Kazimierza.

6 listopada 1809 r. Szela ożenił się po raz pierwszy. Jego wybranką była Rozalia Chodór. Mieli szóstkę dzieci, przy czym troje bardzo szybko zmarło, syn Jan kilka dni po urodzeniu, drugi syn, które też dał imię Jan, rok po narodzinach, podobnie zresztą jak córka Katarzyna.

Po śmierci pierwszej żony, wziął drugi ślub, tym razem z Agnieszką Prewendoską, z którą dzieci się nie doczekał. A 9 lutego 1831 r. Szela po raz trzeci stanął przed ołtarzem, tym razem z Salomeą Niewiarowską. Z nią miał jednego syna, Józefa. 

Ostaszewski-Barański pisze, że jedna z jego żon zmarła wskutek obrażeń po ciężkim pobiciu przez męża. A Jakub Szela miał został za to skazany na trzy lata więzienia. Na myśli mógł mieć tylko Agnieszkę Prewendoską, choć inne źródła nie potwierdzają tego, że miałyby mu zostać postawione jakiekolwiek zarzuty z tego powodu.

W Krwawym Roku czytamy też, że nie była to jego jedyna odsiadka. Do więzienia trafiał też za kradzieże. Tuż przed rabacją został zaś skazany przez sąd za nieludzkie i zwierzęce obejście się z 10-letnią dziewczyną. Wyszedł wtedy z kryminału tylko dlatego, że był potrzebny Braindlowi.

Szela opisywany jest jako chłop dosyć wysoki, średniej tuszy, ubrany zwykle w białą płótniankę. Rysów twarzy nie miał wcale odrażających, oblicze jego było raczej poważne, a równocześnie przebiegłe. Od wczesnej młodości przesiąkł nienawiścią do ciarachów i szargów** i mówił do chłopów, że trzeba z nimi zrobić koniec, gdyż inaczej pańszczyzna nie będzie nigdy zniesiona.

Nie umiał czytać, ani pisać, nie potrafił się nawet podpisać. Za to obdarzony został znakomitą pamięcią. Zapytany o jakąś sprawę nawet sprzed dwudziestu lat, potrafił ją opowiedzieć ze szczegółami. Kiedy trzeba było, pisma sądowe spisywał za niego kapral Winiarski z Brzostka.

To sprawiło, że zyskał niemal nieograniczone wpływy w całej siedliskiej parafii. Wybrany został pełnomocnikiem kilkudziesięciu gmin do prowadzenia procesów z dworami. Wraz ze Stanisławem Białasem, prowadził spór z rodziną Boguszów, do której czuł szczególną nienawiść. 

To właśnie za sprawą procesów zaprzyjaźnił się ze starostą tarnowskim Józefem Braindlem, którego Ostaszewski-Barański nazywa szatanem rzezi. Szela bywał u niego często, a kontakty nasiliły się na początku 1846 roku.

- Po tych wizytach z gromadami po wsiach się umawiał. wybierał do tego tylko  zaufanych chłopów i wójtów, tym pod przysięgą udzielał sekretu, organizował w okolicy powstanie chłopów, którzy się do niego schodzili z odległych stron, dowódców nadawał z urlopników, uwolnionych z kryminału i zbiegów - pisze Antoni Tessarczyk w książce Rzeź Galicyjska 1846. 

Kiedy zaczynała się rabacja, Szela dobiegał 60 lat. Sam nie brał udziału w mordach, ale wszystkim kierował. K. Ostaszewski-Barański pisze o nim, że miał naturę niezwykle hardą i stanowczą, czym imponował chłopom. Dlatego rządził nimi przez dwa miesiące. Dowodził jak wojskowy, każdą niesforność i uchybienie karał od razu i to surowo.

Jego życiowym mottem były słowa: Znam tylko Pana Boga w niebie, cesarza we Wiedniu i siebie na ziemi.

cdn.


* w zaborze austriackim tak nazywany był powiat
** pogardliwe określenia przedstawicieli stanu szlacheckiego
 

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
gospodyni księdza z D
gospodyni księdza z D 18.02.2020, 09:44
Kornel Morawiecki - Wola ludu ponad prawem!
Są jakieś podobieństwa?
@
@ 16.02.2020, 15:13
Potomkowie chłopstwa galicyjskiego przenieśli się do miast, ale mentalność pozostała.

Pozostałe