Rzeź galicyjska - 18 lutego 1846 r. - krwawy początek

  • 18.02.2020, 17:46 (aktualizacja 18.02.2020, 18:59)
  • Janusz Grajcar
Rzeź galicyjska - 18 lutego 1846 r. - krwawy początek fot. pixabay.com
Choć większość wydarzeń związanych z rabacją galicyjską rozgrywała się od 19 lutego, pojedyncze incydenty miały miejsce już dzień wcześniej, czyli 18 lutego. Opis wydarzeń w oryginalnej pisowni pochodzi z książki Antoniego Tessarczyka pt. Rzeź Galicyjska 1846 r., czyli szczegółowy opis dokonanych morderstw, rozbojów i łupieztw, wraz z ważniejszemi wypadkami, jakie tym okropnym scenom towarzyszyły w związku z intrygami biórokracy.

GŁOWACZOWA
We wsi Onufrego Wolskiego wywołali i przedsięwzięli chłopi początek rzezi. Pewien członek związku galicyjskiego, który interesy P. Wolskiego prowadził, i powierzone sobie sprawy z gorliwością popierał, stał się u ludu wiejskiego podejrzanym o jakieś zamiary. Pałający lud chciwością grabieży, czekał tylko na pierwszą do tego sposobność, i właśnie mu się nadarzyła. Komisarz opuścił swój dom z kilkoma jeszcze uzbrojonymi buntownikami. Wyjazd jego był hasłem napadu.

Owa zgraja zgromadziła się wieczorem tegoż samego dnia jeszcze 18 lutego w broń zaopatrzona, napadła na Wolskiego, który pomimo że był słabym jednak się do ostatniego bronić usiłował. Małżonka jego broń mu nabijała, i po czterogodzinnej dopiero walce odstąpili mordercy. Ze strony rabusiów padło kilku i kilku było ranionych, ale służąca, dziewczyna 18-letnia, zbliżywszy się z ciekawości do okna, padła od kuli.

Przez tak mężny odpór ze strony właściciela w najwyższym stopniu rozdrażniona horda uzbroiła się teraz lepiej i wzmocniona jeszcze przybyłymi z całego sąsiedztwa tłumami, zapowiadała śmierć i zniszczenie wszystkim. Wspomniany właściciel z żadnej strony pomocy dla siebie nie widział, ani wsparcia we własnej obronie. Zguba jego była nieuchronną, którą już naprzód przewidzieć można było; nie pozostało mu więc nic innego, jak spieszna ucieczka.

Tę zamierzył i uskutecznił w nocy. Wziął z sobą żonę i pieniędzy w gotówce trochę, w wekslach zaś dość znaczną sumę, bo od 6 do 7000 Złr. Wybrali się oboje pieszo w drogę, poruczywszy opiece Boga swoje dzieci, których ocalić nie mogli. Noc była burzliwa, mróz przejmujący a oni po głębokich śniegach brnęli przez las ku miastu obwodowemu.

Małżonka Wolskiego wczorajszymi wypadkami śmiertelną trwogą przejęta, dziś zupełnie wycieńczona, opadła na siłach, gdy do lasu weszli. Tu już niepodobnym było o dalszej myśleć ucieczce, a tym samym na jaki środek ocalenia rachować. Wolski sądził jednak, że dostawszy się do miasta, stamtąd swej żonie spieszną pomoc pośle.

Nieszczęśliwa drżąc od zimna i cała prawie skostniała, została w lesie bez żadnej pomocy i opieki, gdy tymczasem Onufry Wolski walcząc z burzą i ciemnościami nocy, w ostatnich wysileniach postanowił przedrzeć się przez las i dojść do miasta Cyrkułowego, o dwie mile jeszcze odległego.

W klęczącej postawie, o sosnę opartą, z wyciągnionemi do modlitwy rękami, znalazła ją teraz zgraja krążących złoczyńców, bliską śmierci, i powlekła do domu za lasem. Opatrzność tak chciała, aby ta nieszczęśliwa wszystkie stopnie męczeństwa przeżyła, by na przyszłość przekazać całemu światu przykład barbarzyństwa obłąkanego ludu i brak energicznego działania ze strony władz rządowych.

Wtedy to ocuciła się nieszczęśliwa z swego osłupienia, aby tym lepiej uczuła śmierć męczeńską, która ją czekała. Odebrano jej znaczną ilość pieniędzy i kosztowności, które przy sobie miała, zdarto z niej suknie i obnażoną powrozami pokrępowaną, rzucono na ziemię.

W tym stanie zostawała znaczny przeciąg czasu, wystawiona na najohydniejsze naigrawania, śmiechy i szyderstwa. Po czym kłuli jej ciało widłami i osękami, póki wśród takich męczarni życia nie zakończyła. Na te okrutne morderstwa aż dreszcz człowieka przejmuje. I tej zbrodni ci się dopuścili, którym ta dobra pani największe dobrodziejstwa świadczyła, rozdawała im dwa dni przedtem chleb i drzewo, pielęgnowała ich w chorobach jako własne dzieci!

Opuszczamy teraz z najboleśniejszym uczuciem zamordowaną a wracamy do jej towarzysza równych cierpień i śmierci. I on w tym samym czasie nie był już więcej między żyjącymi. Przedarłszy się bowiem szczęśliwie przez las wśród największego wyczerpnięcia sił, uszedł jeszcze jedną milę, nie widząc nigdzie żadnej bandy rozbójników.

Alić świt dzienny zaczął przebijać ciemności nocy, już był bliskim swego celu, gdy w tym nagle banda łotrów otacza go i chwyta. Nieszczęśliwy małżonek nawet nie pomyślał, aby jego żonę jakieś męczeństwa spotkać miały, gdy tym czasem sam porwany, wystawiony na tysiąc obelg, widząc że już nie podobna się bronić, uległ zażartej hordzie, która się nad nim bez litości pastwiąc, gnała go prawie milę drogi na powrót do karczmy machowskiej.

Przybywszy na miejsce swego przeznaczenia, cały krwią zbroczony, w potarganych na kawałki sukniach, dostał od nich chwilę wypoczynku. Za pieniądze, jakie mu zabrano, popili się rozbójnicy do woli, zatem nadzieja zostania przy życiu jeszcze go nie odstępowała bo myślał, że go chyba tylko do urzędu dostawią. Lecz rozpasana namiętność toruje drogę do wszystkich zbrodni, i pieniądze jego własne skazały go na śmierć.

Było to pod lasem naprzeciw kuźni kowala, między Tarnowem i Pilznem, gdzie bity pięściami, tłuczony cepami, kłuty widłami, splwany i spoliczkowany wśród okropnych męczarni życie zakończył. Oboje więc przestali żyć w tejże samej godzinie i jednaką zginęli śmiercią, nie wiedząc nic o wzajemnym okrutnym losie.
 

A tak te relacjonuje wydarzenia Kazimierz Ostaszewski-Barański w książce pt. Krwawy Rok:

W Głowaczowej, w powiecie tarnowskim, mieszkali pp. Onufrowie Wolscy, którzy w okolicy cieszyli się sympatyą i życzliwością, ale we wsi mieli nie mało wrogów, podburzonych już przeciwko nim. W tej to wsi, dzięki agitacyi osławionego komisarza akcyzowego Wolframa i Langera z Pilzna, rozpoczęły się pierwsze rozruchy. Stanowi to dowód, że nie dopiero wypadki pod Lisią górą wywołały rzeź, ale że ona była naznaczoną na 18. Na dwór Wolskich napadła bowiem zgraja o godz. 7. wieczorem w dniu 18. lutego. W gościnie u Wolskich bawili wówczas państwo Żurowscy i młody 12 letni uczeń gimnazyalny Stefan Pieniążek.

Gdy napastnicy rzucili się na dwór, Wolski bronił się dzielnie: żona nabijała mu broń i podawała, a czynił z niej tak dzielny użytek, że zabiwszy i zraniwszy kilku rabusiów, zmusił ich po czterogodzinnej walce do ustąpienia. Ale Wolski widział, że zguba jest nieuchronną, ukrywszy drobne dzieci, których zabierać było niepodobna, poleciwszy je Bogu, zabrał trochę pieniędzy w gotówce i 7—8000 papierami i wraz z żoną i gośćmi wybrał się pieszo w drogę. Noc była burzliwa, mróz przejmujący.

Pani Wolska osłabła wkrótce i mimo pomocy męża nie mogła iść dalej. Wówczas mąż ukrył ją w kląbie drzew, a sam z rozpaczą pospieszył dalej, w nadziei dostania jakiej podwody. Tymczasem omdlałą Wolską znalazła zgraja morderców; ocucono ją umyślnie, odebrano pieniądze i kosztowności, zdarto z niej suknię i obnażoną, powrozami skrępowaną, rzucono o ziemię, pastwiąc się nad nią bez miłosierdzia. Dopóty kłuto jej ciało widłami i osękami, obcięto piersi, aż nieszczęśliwa wyzionęła ducha. Razem z nią zamordowano lokaja Wolskich Ignacego, Żurowskich zaś odkryto i zamordowano na leśniczówce, gdzie szukali schronienia.

Nie uniknął też swego przeznaczenia Onufry Wolski. Pod lasem, koło kuźni stojącej przy drodze tarnowsko-pilzneńskiej, pochwycili go złoczyńcy, i w najokropniejszy sposób zamordowali. Stefan Pieniążek, pokaleczony kosą, omdlał i temu tylko zawdzięcza życie. Obecnie służy przy artyleryi i jest pułkownikiem — o ile nam się zdaje, w Pradze. Długie lata był w garnizonie lwowskim. 
 

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Kuba
Kuba 19.02.2020, 22:20
Nie wiem dlaczego, ale zawsze czytając na temat Rabacji Galicyjskiej przypomina mi się stwierdzenie Konrada Morawieckiego - Wola ludu ponad prawem... Co on miał na myśli?
Baba Jaga
Baba Jaga 21.02.2020, 17:10
Podżegał do nienawiści. To hasła dla nizin społecznych, dla których każdy lepiej wykształcony, mający lepszą pracę, lepiej zarabiający jest wrogiem.

Pozostałe