Rzeź galicyjska - 19 lutego 1846 r. - masakra trwa 

  • 19.02.2020, 12:49 (aktualizacja 19.02.2020, 13:53)
  • Janusz Grajcar
Rzeź galicyjska - 19 lutego 1846 r. - masakra trwa Pesell/Wikimedia Rabacja chłopska 1846. Obraz Jana Lorenowicza. Muzeum w Dołędze.
Po zamordowaniu Onufrego Wolskiego i jego żony chłopskie hordy ruszyły 19 lutego na kolejne dwory. Opis wydarzeń w oryginalnej pisowni pochodzi z książki Antoniego Tessarczyka pt. Rzeź Galicyjska 1846 r., czyli szczegółowy opis dokonanych morderstw, rozbojów i łupieztw, wraz z ważniejszemi wypadkami, jakie tym okropnym scenom towarzyszyły w związku z intrygami biórokracyi.

PRZYBORÓW
Opis morderstwa dokonanego na hr. Dominiku Reju,
w mieście Dembicy, w obwodzie Tarnowskim.

Gdy tłumy chłopów ze wszystkich stron coraz bardziej się gromadziły, i tu i owdzie już sceny okrucieństw i dzikości słyszeć się dały, hr. Rej przewidując naprzód nieszczęście, zaczął sprawdzać własne swoje przeczucia, uważał po tych groźnych przepowiedniach okropną burzę, chciał przed jej gromem unieść swoje życie, a przynajmniej zabezpieczyć dzieci i żonę.

Dlatego też postanowił opuścić mieszkanie w Przyborowie, jako pozbawione wszelkiej obrony i w rzeczy samej 19 lutego, t.j. w dzień piątkowy przed ostatkami, z całą swoją familią wyjechał.

Już w gminie Latoszyn, pół mili odległej, miał hrabia silną utarczkę z uzbrojonymi chłopami, którzy w liczbie około trzystu na niego napadli. W tym natarciu poległ jego wierny guwerner dzieci, rodem francuz; lud wściekły nic nie oszczędzając wydarł mu je i jako zakładników do karczmy wiejskiej uprowadził, wszystkie zaś pakunki rozrzucił, zrabował i zniszczył.

Cudem prawie udało się Rejowi przez tłuszczę tę przedrzeć. Przybył nareszcie z niebezpieczeństwem życia własnego i swojej małżonki do miasta Dembicy, gdzie chciał wziąć konie pocztowe i dalej jechać. Ale miłość do dzieci przemaga w sercu obojga. To było powodem, że spieszniej nie wyjechali.

Wtedy tłum chłopów z widłami i cepami napada na niego, wywłóczy go z pojazdu i tak okrutnie morduje, dopóki, jak się zdawało, nie oddał ducha. Szlachetna małżonka rzuciła się na ciało męża, chcąc jego życie ocalić, ale na próżno niosła swoje w ofierze.

Porwano ją omdlałą a męża jej ta dzika horda, jako ofiarę swoją na śmierć przeznaczyła, uważany za umarłego zaniesionym został przez obywateli miejscowych do domu urzędowego, hrabina zaś ratowała się ucieczką do oberży Langera.

Złożywszy porąbanego w wspomnionym domu, jeszcze znaki życia postrzeżono. Posłano więc śpiesznie po lekarza, a ten zdołał go przez swoje starania do życia przywołać.

Ale inaczej w księdze losów ludzkich zapisanem było! Obiega pogłoska, która aż zgrozą przejmuje i o zemstę woła, że ten sam lekarz, który tak wiele dobrodziejstw od hrabiego odbierał, zamiast ukryć i w tajemnicy zachować powrót jego do życia, sam poszedł do tej zgrai łotrów i ogłosił, że zabity odżył.

Natychmiast rzuciła się zajadła tłuszcza do izby nieszczęśliwej ofiary, która na kanapie leżąc, zaledwie nowem życiem cieszyć się zaczęła. Jeden z chciwych krwi morderców przebił szlachetną pierś jego widłami a potem jeszcze strzał z pistoletu z drugiej ręki wymierzony jego życiu koniec położył.

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe