Rzeź galicyjska - 19 lutego 1846 r. - masakra trwa 

  • 19.02.2020, 12:49 (aktualizacja 19.02.2020, 13:53)
  • Janusz Grajcar

PRZYBORÓW
Morderstwo, jakiego się dopuszczono w dobrach Hr. Reja na rządcy Józefie Ziątkowskim, w Przyborowie, Tarnowskim Cyrkule.

Pewnego poranku zimnych dni lutego, wyjechał hr. Rej konno do miasta Dębicy, wziąwszy sobie za towarzysza swego ulubieńca Ziątkowskiego. W Dębicy padł hrabia od morderczej ręki zażartej zgrai chłopów. Ziątkowski zaś, świadek tego nieszczęścia, uniknął na chwilę śmierci, zawdzięczając ocalenie swoje tą razą jedynie szybkości konia.

Lecz na otwartem polu, sam jeden, zewsząd zagrożony, nie wiedział co począć i bez namysłu wrócił się do domu. Przybył w nocy do swego mieszkania, ukrył się w spichrzu na strychu, między stosami siana i słomy, gdy tymczasem niezliczone zgraje rabusiów już cały pałac i wszystkie przyległości zrabowawszy, zrujnowały ze szczętem.

Tam leżał aż do południa dnia następnego. Ale zmorzony głodem, pragnął posiłku; a że właśnie koło jego ukrycia służąca przechodziła, postanowił więc zawołać na nią, by jéj powierzyć swe życie, żądając odrobinę chleba. Biedny nie przewidywał w tem nieszczęścia swego; nie przypuszczał nawet, że oddał swój los w ręce nikczemnej zdrajczyni, bo służąca zawiadomiła natychmiast gromadę o przybyciu swojego pana, poczem przybyła zaraz zgraja po niego, by go do wsi Chotowy odstawić.

Nieszczęśliwy rządca!... jakże się zląkł gdy zamiast pokarmu, ujrzał chłopów wdzierających się na strych do jego ukrycia! Stracił prawie przytomność, wyskoczył bez namysłu przez okno ze strychu, i jednę nogę zupełnie sobie strzaskał. Tak leżącego na ziemi dopadli siepacze, cieszyli się, że im znów nowa zdobycz do rąk się dostała, którąby swoję zapalczywość ugasić, swą zemstę nasycić mogli.

Wśród największych boleści, które mu strzaskana noga zadawała, nie mógł rządca podnieść się na żądanie chłopów. Przywiązawszy go więc na koniu, poprowadzono do karczmy, aby tam o jego rozstrzygnąć losie. Jako rządca miał on przyjaciół i nieprzyjaciół w swéj gminie. Niektórzy radzili, aby go tylko do cyrkułu odstawić, inni znowu wołali: „ zabij! zabij!

Większa część, domagała się pierwszego, i już byłby może przy życiu pozostał, gdyby nowa zgraja łotrów, nie była nadbiegła, pod dowództwem jakiegoś złoczyńcy, który niegdyś ukarany przez Ziątkowskiego jak najsprawiedliwiej, widząc teraz z daleka pojmanego przez chłopów, spieszył co tchu z równemi sobie okrutnikami, by na nim zemstą pałające ugasić pragnienie.

Wtedy to ani myśleć można było o ratunku jego. Ukryto go wprawdzie w bocznej izdebce w karczmie, lecz ów herszt zacięty wpadłszy szturmem do domu, wybił wszystkie drzwi kilofem a znalazłszy nieszczęśliwego krzyknął: „ha! tuśmi nędzniku! i rozpłatał mu głowę.

Właściciel karczmy, żyd, był świadkiem tego okrucieństwa, którego sprawca później jako prosty morderca, do inkwizycyj pociągnięty został.

Ciało zamordowanego wywleczono przed dom, i obdarłszy je z sukien za wieś wyrzucono, gdzie dwa dni opuszczone leżało. Dopiero Żyd karczmarz ulitował się nad nim, wykopał grób pod figurą na otwartem polu, kazał je pochować tamże, gdzie jeszcze po dziś dzień w tej niepoświęconej ziemi pogrzebane zostaje.

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe