Rzeź galicyjska - 20 lutego 1846 r. - śmierć Boguszów 

  • 20.02.2020, 10:20
  • Janusz Grajcar

DOBRKÓW
Opis morderstwa popełnionego na Józefie Bobrownickim, właścicielu dóbr Dobrków w cyrkule Tarnowskim.

Józef Bobrownicki w czasie tych strasznych wypadków był właścicielem pięknej majętności Dobrków niedaleko miasta Pilzna. (...) Czcigodny ten obywatel, ojciec swojego ludu, miał dosyć jeszcze czasu i sposobności ucieczką życie ratować, gdyby był poprzednio wiedział, do czego wieśniacy zmierzają i w jakim już są usposobieniu przez biurokracyą.

Ale właśnie pokątne namowy potwornej tej hydry tak misternie się odbywały, że i włościanie i obywatele sami nie wiedzieli do czego zmierzają ich cele, aż dopiero w ostatnich dniach wybuchu. (...) Przywódzcy wszystko wiedzieli o co idzie, chłopi zaś w gotowości na pierwsze wezwanie czekali.

Dwa dni przed nastąpionemi krwawemi scenami Józef Bobrownicki, odwiedził swego sąsiada, gdzie zastał wielu zebranych radzących o nastąpić mającem powstaniu. Tu dowiedział się dopiero dokładniej o trwożliwem położeniu panów względem chłopów.


Powróciwszy do domu stał się niezmiernie smutnym i zamyślonym. Żona widząc niezwykłe wrażenie na mężu, postanowiła dowiedzieć się przyczyny. (...) Taił on swoje powątpiewania przed żoną, znając jej czysty patryotyzm i gorącą miłość ojczyzny, lecz teraz grożącego niebezpieczeństwa zataić przed nią nie mógł.

- Nie traciłem nadziei nigdy, rzekł do niej, i teraz nawet nie tracę, chętnie poświęcę cały mój majątek i siebie samego dla sprawy ogólnej, ale ciebie i dzieci chciałbym przy życiu zachować. Dziś z dokładnością wiem o zbrodniczych zamiarach biurokracyi na nasze powstanie i samo nawet życie nasze. Chłopi są już usposobieni i czekają tylko hasła; nasze własne życie jest w niebezpieczeństwie, uchodźmy z tego miejsca.

Postanowiono więc zaraz opuścić Przecław i udadź się do własnej wsi Dobrków o trzy mile odległej. Żeby zaś ukryć ten zamiar przed podejrzanym ludem, już zapewne czyhającym na ich majątek i życie, postanowili tajemnie przygotować się do wyjazdu. Na drugi dzień rano udał się J. Bobrownicki z całą swoją familią w zamierzoną podróż.

Szczęściem niezostali nigdzie napadnięci ani zatrzymani aż do wsi Dobrków, dziedzictwa przodków swoich. Przybywszy na miejsce zdawał się odetchąć swobodniej, nabrał więcej zaufania, bo ujrzał się wśród tych którym najwięcej dobrodziejstw świadczył w swojem życiu. Nie przypuszczał on żeby który był niewdzięczny i miał złe zamiary na swego dobroczyńcę. Nieszczęśliwy! Niewiedział jakie mu niebespieczeństwo w własnej jego wsi zagraża.

We wsi Dobrków mieszkała matka jego żony, Pani Morska, 70 letnia matrona była ona opiekunką wszystkich nieszczęśliwych z pieczołowitą troskliwością ręka jej hojna wspierała potrzebnych wieśniaków.(...)

Powitała ona dzieci i wnuki i z czułością do serca swego przycisnęła. – Niewiedziała jeszcze nic o grożącem niebespieczeństwie, bo wiekiem obarczona niewyjeżdzała prawie nigdzie, i resztę życia swego przepędzała tylko na dobroczynnych uczynkach. Po przybyciu, Bobrownicki wdał się w rozmowę z oficyalistami, ażeby się od nich wywiedzieć o usposobieniu wieśniaków.

Komissarz Winogrodzki usłyszawszy powody przybycia, w te odezwał się słowa: Podług mojego zdania bespiecznej było w Przecławie pozostać niżelitu w Dobrkowie. Przecław jako miasteczko jest bezpieczniejsze niż wieś. Tutaj na wściekłość ludu każdej chwili jesteśmy wystawieni i życie nas wszystkich jest w niebezpieczeństwie. Uważam z postępowania naszych chłopów, że od kilku dni każdy krok nasz śledzą, i że nam coś okropnego zagraża. Gdy się dowiedziano o przybyciu Pana, powstał wielki ruch na wsi i zbieranie się chłopów. Ratuj się Pan póki jeszcze czas i oddał się z Dobrkowa, my zostaniemy na obronę Twojego majątku. Poświęcimy nasze życie nawet jeżeli tego będzie potrzeba, ale jesteśmy za słabi ażeby twoje ocalić, jeżeli tu zostaniesz.

Ja już nie mogę się ztąd oddalać, odpowiedział Bobrownicki, chcę się przekonać, chociaż nieprzypuszczam, ażeby niewdzięczność ludu posunęła się do tego stopnia i miała się targnąć na dobroczyńcę swego. Ja sam pozostanę tu pośród nich... lecz wy kochani przyjaciele ocalcie życie wasze kiedy jeszcze możecie – nie mogę ja przyjąć waszego poświęcęnia; wiem że słabi jesteście, aby mnie ocalić. Wasze życie jest mi tak drogie jak i moje własne. Powierzam się Wszechmocności Boga – niech się stanie Jego wola.

Łzami zalani słudzy oddalili się z pokoju pana zajmując swoje stanowiska baczności. Skołatani troską i niebezpieczeństwem własnego życia, udali się na spoczynek. Noc przeszła spokojnie. (...)

Zaledwo rozeszła się wieść o dopełnionem morderstwie na Stanisławie Kostce Boguszu w Pilźnie i doszła do Dobrkowa – skupili się wieśniacy, jak gdyby za danym znakiem, i uderzyli na zamki i szlacheckie sioła. W gminie Dobrków szczególniej w dniach tych na zawsze pamiętnych, wściekłość ludu doszła do najwyższego stopnia. Rzuciła się najprzód chciwa krwi horda na mieszkanie komissarza, i zamordawała tego wiernego rządcę majątku Dobrkowa nim mu w pomóc ktokolwiek mógł przybydź.

Bobrownicki drzwi pokoju jak mógł zabarykadował – postanowił zbrojną ręką stawić opór swoim mordercom, ale napad tak był gwałtowny i zaciekły, że mu wszelką przytomność odebrał. Drzwi do sypialnego pokoju zostały wyważone, i nim zdołał jeden obrot uczynić, już był otoczonym i rozbrojonym. W barbarzyński sposób przez kilka minut mordowany potem z pokoju sypialnego na podwórze mieszkania za nogi wywleczony, gdzie dzika horda zewsząd cisnąwszy się do zamku na rabunek, naigrywała się z niego, obelgi miotając, aż nareszcie kosą cięty męczeńskie życie zakończył.

Małżonka zamordowanego uszła śmierci szczęśliwie zazem z swemi dziećmi – i opłakuje po dziś dzień zamordowanego na którego okrótne męki własnemi oczyma patrzéć musiała; ale nieuszła śmierci 70letnia jej matka, musiała ona równie zginąć, ażeby liczbę ofiar pomnożyć i w lepszym świecie w raz z synem swoim się połączyć. Znaleziono ją w polu uduszoną, której to zbrodni dopuszczono się dla odebrania jej pieniędzy, które miała przy sobie.

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe