Pociągiem do Dębicy już od 164 lat

  • 20.02.2020, 12:55 (aktualizacja 20.02.2020, 13:08)
  • Janusz Grajcar
Pociągiem do Dębicy już od 164 lat Odtworzone połączenie do Wiednia nawiązuje do tradycji z okresu zaborów i międzywojnia.
W połowie grudnia ubiegłego roku po niemal stu latach przerwy odjechał bezpośredni pociąg z Dębicy do Wiednia. Pokonywał trasę, której oficjalne otwarcie nastąpiło 20 stycznia 1856 r.

Pisaliśmy o tym na łamach Obserwatora Lokalnego w lutym 2006 roku, przy okazji przypadającej wtedy 150. rocznicy tego wydarzenia. Poniżej publikujemy ten artykuł, a na jego podstawie można stwierdzić, jak wiele przez czternaście lat się zmieniło.

Pierwszy projekt budowy kolei łączącej Galicję z Wiedniem przedstawił w 1829 r. Frank Riepl, jeden z pionierów austriackiego kolejnictwa. Zakładał w nim budowę linii od Triestu przez Kraków i Lwów aż do Brodów, czyli pod zachodnią granicę rosyjską. Do względów gospodarczych, które leżały u podstaw budowy kolei, dochodziły też strategiczno-wojskowe.

Plan Riepla ostatecznie zakończył się na wybudowaniu linii łączącej Wiedeń z Bochnią. W 1837 r. ówczesna reprezentacja polityczna Galicji, tzw. Stany Galicyjskie, rozpoczęła starania o budowę połączenia Bochnia – Lwów. Te starania były po myśli władzom austriackim, które siecią dróg żelaznych chciały umocnić centralizację wielonarodowej monarchii habsburskiej.

Przygotowania do budowy linii kolejowej z Krakowa do Lwowa rozpoczęto w 1850 r. Utworzone po dłuższych pertraktacjach i przygotowaniach Towarzystwo Akcyjne pod nazwą Wyłącznie Uprzywilejowana Kolej Żelazna Północna Cesarza Ferdynanda rozpoczęło z końcem 1852 r. budowę odcinka z Krakowa do Dębicy.

Jesienią 1855 r. linią kolejową Kraków – Dębica przejechał pierwszy pociąg próbny, ale oficjalne otwarcie według jednych źródeł nastąpiło 20 lutego 1856 r. a według innych pięć dni później. Trasą kursowały dwa pociągi na dobę. Z Krakowa do Dębicy jechało się ponad 4 godz. a z Dębicy do Wiednia ponad 19 godz.

Czytaj też: Do Wiednia i Grazu odjechał z opóźnieniem

7 kwietnia 1858 roku Towarzystwo Uprzywilejowanej Kolei Żelaznej Karola Ludwika otrzymało koncesję na ukończenie rozpoczętej przez Kolej Północną budowy linii z Dębicy do Rzeszowa. Ruch na tej trasie otwarto 15 listopada tego samego roku. Otwarcie komunikacji do Lwowa nastąpiło 4 listopada 1861 r. Sześć lata później oddano w Dębicy w Dębicy do użytku budynek stacyjny.

Rozwój komunikacji kolejowej spowodował znaczne zainteresowanie się Dębicą przez spedytorów i handlowców i jak pisze w swojej monografii W okresie nowożytnym Jerzy Rajman ceny mieszkań w Dębicy podskoczyły wtedy tak bardzo, że były droższe niż w Krakowie.

31 października 1884 r. austriackie Ministerstwo Kolei podjęło decyzję o budowie linii kolejowej z Dębicy do Rozwadowa i Nadbrzezia (dzisiejszego Sandomierza). Prawdopodobnie pierwszy pociąg przejechał nią w 1886 r., a 30 października 1887 r. otwarto oficjalnie całą linię.

Także w 1887 r. rząd austriacki wyraził zgodę na budowę linii kolejowej z Dębicy do Jasła. Z inicjatywą taką wystąpiło Towarzystwo Akcyjne Budowy Kolei pod przewodnictwem księcia Eustachego Sanguszki i Adama Skrzyńskiego. Linia miała przebiegać przez Pilzno i Kołaczyce. Niestety do jej budowy nigdy nie doszło.

Materiały dotyczące planowanej budowy znajdują się w aktach Departamentu IXa i IBb austriackiego Ministerstwa Robót Publicznych, działającego w latach 1897-1917 i zajmującego się budową dróg i mostów oraz regulacją rzek.

Rok później otwarto drugi tor do Krakowa, a wkrótce po tym zbudowany został też drugi tor w stronę Rzeszowa. W 1892 r. koleje należące do Towarzystwa Uprzywilejowanej Galicyjskiej Kolei Żelaznej Karola Ludwika przeszły na własność państwa, a stacja w Dębicy aż do 1918 r. podlegała pod krakowski okręg C.K. Austriackich Kolei Państwowych.

W czasie I wojny światowej Dębica stanowiła ważny węzeł komunikacyjny dla składów kolejowych z wojskiem. Większość z przyjeżdżających z Krakowa żołnierzy tutaj kierowano do Tarnobrzega i Rozwadowa.

To, że Dębica posiadała węzeł kolejowy było też argumentem za włączeniem jej do Centralnego Okręgu Przemysłowego w okresie międzywojennym. Po raz kolejny przymierzano się do budowy linii łączącej Dębicę z Jasłem w celu ożywienia przewozów towarowych i osobowych. Przeprowadzeniu inwestycji przeszkodził tym razem wybuch II wojny światowej.

W latach II wojny światowej węzeł kolejowy w Dębicy został znacznie zmodernizowany: przebudowana została stacja osobowa, zbudowano stacje Dębica Wschodnia i Pustynia (obecnie Dębica Towarowa) oraz nową parowozownię. Dla okupanta niemieckiego była to jedna z dwóch głównych linii tranzytowych z zachodu na wschód.

Ważnym momentem była też elektryfikacja. 25 maja 1963 wjechał do Dębicy pierwszy pociąg elektryczny. W ostatnich latach nastąpił regres kolei w Polsce. Na szczęście jednak, jak mówi Tomasz Mleczko, który od lat interesuje się tematyką kolejnictwa, Dębica znajduje się na ważnej magistrali europejskiej wschód - zachód E-30 i ruch pociągów tutaj nie maleje. Planowana jest nawet znaczna modernizacja tej linii - pociągi mają jeździć z prędkością do 200 km/h.

Czytaj też: Od 11 grudnia krótsza podróż z Dębicy do Krakowa

Mleczko żałuje, że linia do Mielca i Tarnobrzega jest w znacznie gorszym stanie i ma nadzieję na jej rychły remont. W przyszłym roku przypadnie bowiem 120 rocznica jej otwarcia. Tymczasem PKP Przewozy Regionalne już poinformowało, że od 1 kwietnia kursy pociągów na tej linii zostaną zawieszone.

Czytaj też: Nowe szyny już czekają na zamontowanie

W niektórych przypadkach na przebieg linii kolejowych wpływ miały inicjatywy społeczności lokalnych, których przedstawiciele, od początku tworzenia sieci kolejowej, zdawali sobie sprawę, że pozostawienie ich miasta na uboczu nowych szlaków komunikacyjnych może stać się wyrokiem skazującym to miasto na degradację i pozbawienie go szans rozwoju.  

Inaczej myślano w ówczesnym Pilźnie. Po 1850 roku kiedy staraniem grupy mieszczan na czele z burmistrzem Janem Pawliczkiem linia kolejowa łącząca Kraków z Lwowem ominęła Pilzno, liczba mieszkańców wyraźnie spadła zaś Pilzno utraciło szansę na demograficzno-gospodarczy rozwój, dzięki tym "dalekowzrocznym" posunięciom Pilzno pozostało w tyle za Ropczycami, Dębicą i Jasłem. Jakie były argumenty przeciw? Przede wszystkim utrata zysków z transportu konnego oraz obawa, że kolej poprzecina pola uprawne mieszczan.

Czytaj też: Koleją z Dębicy do Jasła. Kiedy?

W drugiej połowie XIX wieku kiedy rozpoczęto budowę kolei omijającej Pilzno, handel w mieście dostał zadyszki gdyż kupcy woleli robić interesy w miastach posiadających linie kolei żelaznej, gdyż łatwiej było dostarczyć towar oraz odtransportować go po dokonaniu transakcji.

- Pilzno nieszczęsne przecież straciło – mówi w wywiadzie udzielonym Radiu Kraków historyk Antoni Sypek. To królewskie miasto, jego zdaniem, straciło na tak wiele na znaczeniu w XIX wieku, bowiem Rada Miejska nie zgodziła się, by kolej przeszła przez Pilzno.

- Rada Miejska w Pilźnie obawiała się, że krowy przestaną dawać mleko. Tak podają historycy Pilzna, że Rada Miejska przestraszyła się, ludzie się przestraszyli tego potwora stalowego – dodaje Sypek. Dębica, która była nic nie znaczącą mieściną, zyskała nagle przez to, że przeszła przez nią kolej. W Dębicy, tak jak i wszędzie kolej cywilizowała, dawała szansę na prężny rozwój.

Karol Szczeklik w Pilzno i Pilźnianie pisze, że ominięcie Pilzna przez tory kolejowe było wielką klęską miasta. Fakt ten przypisuje ówczesnemu burmistrzowi Janowi Pawliczkowi, który był zarazem poczmistrzem i zależało mu na utrzymaniu zarobku z wymiany koni pocztowych.

Nie wszyscy gospodarze byli wrogo nastawienie do kolei. Oto co pisze w swoich pamiętnikach o spotkaniu z koleją w Dębicy włościanin z Tarnobrzega Jan Słomka. O kolejach żelaznych nie było jeszcze słychać, za mojej pamięci dużo ludzi umarło i kolei nie widzieli. Mówiono tylko, że idzie kolej żelazna z Krakowa do Lwowa, na której jadą ludzie. Byłem już wtedy samodzielnym gospodarzem, gdy mię doszła ta cudowna wiadomość. Zebrała mię ochota, żeby tę kolej zobaczyć i zgodziłem się prawie za pół darmo z żydami do Dębicy »na zróckę«, tj. miałem ich tam zawieść i nazad wracać. Miałem wówczas to szczęście, że dojeżdżając do Dębicy, widziałem, jak szedł właśnie pociąg, a potem na stacji dosyć się napatrzyłem urządzeniom kolejowym i po powrocie miałem co opowiadać żonie i domownikom.

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
fakty
fakty 20.02.2020, 16:31
Wiatraki też były przeszkodą w Polsce, bo tłumaczono, że krowy przestałyby dawać mleko.

Pozostałe