Tod Machine - premiera internetowa już w sobotę

  • 10.04.2020, 11:07 (aktualizacja 10.04.2020, 11:58)
  • Janusz Grajcar
Tod Machine - premiera internetowa już w sobotę Grzegorz Stokłosa - współscenarzysta i odtwórca roli Karela w filmie Tod Machine.
Na godz. 11:00 w sobotę 11 kwietnia zaplanowana została internetowa premiera filmu Tod Machine. Scenariusz do niego napisał i w jedną z głównych ról wcielił się Grzegorz Stokłosa z Parkosza.

Film, który był wyświetlany na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdynii, teraz obejrzeć będzie można na kanale You Tube. Poniżej jego krótka zapowiedź.

Budowa Maszyny, która pomoże Miastu pokonać wroga i zakończyć wieloletnią wojnę, zbliża się ku końcowi. Inżynierowie gorączkowo dokonują ostatnich testów mocy Maszyny. Zafascynowani ideą, że człowiek potrafi stworzyć coś dorównującego dziełu Boga, nie dostrzegają zagrożeń. Praca nad Maszyną pochłania ich całkowicie. Tajemniczy mnich przestrzega inżynierów, że serce Maszyny obróci się przeciwko ludziom. W gronie konstruktorów rodzą się konflikty, a przyszłość przedsięwzięcia staje pod znakiem zapytania, gdy w tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąć inżynierowie. Coraz bardziej niepokojąco zaczyna się też zachowywać córka głównego konstruktora.

- Mam nadzieję, że ten czas, kiedy pozostajecie w domach, będzie sprzyjał obejrzeniu tego filmu. Pewnie widzieliście już wszystko, co jest dostępne na internecie, więc może to będzie dla was jakaś nowość - zachęca w wypowiedzi na profilu fejsbukowym Grzegorz Stokłosa.

O filmie pisaliśmy na łamach OL w styczniu 2018 roku. Ten artykuł można przeczytać poniżej.

Premiera filmu w Gdynii, wyróżnienie w Łodzi

Chłopakowi z Parkosza nawet nie śniło się, że kiedyś zostanie zaproszony na Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni jako twórca jednego z nominowanych obrazów. Grzegorz Stokłosa pisząc scenariusz do Tod Machine nie myślał o tym, chciał wspólnie z Bogusławem Kornasiem udowodnić, że jeśli czegoś bardzo się chce, można to osiągnąć. A ich plan był prosty – nakręcić film.

Poznali się w Liceum Plastycznym w Tarnowie. Starszy kolega z klasy maturalnej stał się jego mentorem. Miał na półce wiele filmów, które mu pożyczał. Na zajęciach z podstaw fotografii i filmu Grzegorz Stokłosa miał zrobić etiudę. Poprosił o pomoc kolegów z podstawówki i nagrał ją w lesie w Parkoszu aparatem fotograficznym. Bohaterem był młody chłopak, który wstąpił do Hitlerjugend, ale po przyjeździe do Polski nie chciał walczyć. Reżyser chciał pokazać, że żadna postawa nie jest biało-czarna, że człowiek nie jest albo tylko dobry, albo tylko zły.

- Dziś oglądałbym to pewnie z dużym zażenowaniem, pewnie wyszedłbym z pokazu. Zresztą i tak zawsze wychodzę, bo ileż razy można oglądać ten sam film – mówi Grzegorz Stokłosa.

Bogusław Kornaś, który też widział etiudę, był później na festiwalu filmów niemych w Warszawie. Zadzwonił do kolegi z pytaniem, czy nie mogliby nakręcić czegoś razem. Zaproponował krótką formę, a Grzegorz Stokłosa odparł, że jak mają coś robić, to tylko pełny metraż. To było sześć lat temu. Myśleli wtedy: a co stoi na przeszkodzie, oprócz braku pieniędzy? Przekonali się, że dużo, ale o tym jeszcze nie wiedzieli, więc zabrali się do pracy. Inspirowali się niemieckim ekspresjonizmem. Film miał być czarno-biały, niemy. Tytuł Tod Machine pojawił się po 2-3 miesiącach pracy nad scenariuszem, a ta trwała rok.

Jednocześnie szukali aktorów. Pierwotnie mieli to być amatorzy, jak Grzegorz Stokłosa, który zagrał Karela. Później zaczęli się zgłaszać aktorzy zawodowi, np. Robert Żurek z Teatru Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, który wcielił się w rolę mnicha Tomasza.

- Pociągała ich nasza energia, przychodziliśmy do nich nie z samym pomysłem, ale konkretną propozycją pracy do wykonania, z zarysami fabuły, planami, miejscami. Stwierdzili, że wiemy, jak ten pomysł zrealizować – mówi mieszkaniec Parkosza.

Pierwszy klaps padł w Pilźnie w domu Marty Chmielowskiej. Jedną ze scen nakręcili w pokoju Grzegorza Stokłosy. Epizodyczną rolę zagrał jego brat Maciej, a w powstanie filmu zaangażowanych było 150 osób. Bez ich pomocy – co podkreśla współtwórca – projekt by się nie powiódł.

Fikcyjna historia, w fikcyjnym świecie, w bliżej nieokreślonym czasie. Budowa tajemniczej Maszyny zmierza ku końcowi. Inżynierowie przeprowadzają ostatnie testy. Zaślepieni ideą nie dostrzegają upadku ich życia osobistego, ani zagrożeń jakie niesie użycie ich dzieła. Pojawiają się między nimi konflikty, a przyszłość przedsięwzięcia staje pod znakiem zapytania, gdy w Mieście dochodzi do zagadkowych morderstw.

TodMachine premierę miał w Gdyni na FPFF. W ich kategorii było 7 filmów i już sama nominacja była dla twórców wyróżnieniem. Stanęli w szranki z profesjonalistami. Na Forum Kina Europejskiego Cinergia w Łodzi dostali wyróżnienie specjalne w konkursie polskich debiutów i filmów drugich. Byli nominowani do Oniros Films Awards. Pokaz specjalny mieli w ramach Festiwalu Filmów Niemych w Piwnicy pod Baranami w Krakowie.

Grzegorz Stokłosa prowadził już wstępne rozmowy z dyrektorem domów kultury w Dębicy i Pilźnie, by wyświetlić TodMachine także u nas. Terminy powinny być znane w lutym. Mieszkaniec Parkosza podkreśla, że bardzo mu na pokazach zależy, bo z tymi miastami jest mocno związany.

Dodaje też, że już myśli o kolejnych produkcjach. Zaczął nawet pisać scenariusz w oparciu o lokalną historię, ale tematu na razie zdradzać nie zamierza.

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe