Bogusław Pater - kierownik legenda kończy 65 lat

  • 24.04.2020, 08:23 (aktualizacja 24.04.2020, 09:47)
  • Janusz Grajcar
Bogusław Pater - kierownik legenda kończy 65 lat Bogusław Pater (po prawej) z Wisłoką Dębica związany jest od 40 lat. Na zdjęciu z lekarzem klubowym Maksymilianem Stęgą.
Rok 2020 to dla Bogusława Patera czas wielu okrągłych jubileuszy. 24 kwietnia obchodzi sześćdziesiątą piątą rocznicę urodzin. Od 1980 roku mija czterdzieści lat, przez które jest związany z jednym klubem - Wisłoką Dębica. Z kolei od 1990 roku, a więc już trzydzieści lat, jest tu kierownikiem drużyny. I jeszcze jeden taki skromny - od pięciu lat jest na emeryturze.

Poniżej można przeczytać artykuł o Bogusławie Paterze, który ukazał się na łamach OL w sierpniu 2015 roku.

Na emeryturze czasu dla klubu będzie miał jeszcze więcej

Przez 25 lat przez Wisłokę Dębica przewinęło się setki zawodników, 22 trenerów i 9 prezesów. Tylko on się nie zmienił. Ma tylko więcej siwych włosów na głowie, ale doświadczenia i oddania biało-zielonym barwom pozazdrościć może mu niejeden. Bogusław Pater to ktoś, o kim niektórzy zwykli mówić żywa legenda.

Kiedy próbuję go nieco sprawdzić pytając o nazwiska wszystkich trenerów, z którymi współpracował, chronologicznie potrafi wymienić pierwszych czterech. Zaczynał za Jana Kasowicza, później ekipę prowadzili Władysław Łach, Janusz Turek i Zdzisław Guzicki. Niektórzy, jak np. Turek czy Mirosław Kalita prowadzili zespół po kilka razy, dlatego trudno mu zachować kolejność w przypadku następnych.

Ale do giełdy nazwisk dodaje: Jana Juchę, Krzysztofa Szelę, Ryszarda Galasa, Eugeniusza Piętkę, Stanisława Skibę, Stanisława Gielarka, Aleksandra Brożyniaka,
Jana Złomańczuka, Krzysztofa Podlaska, Grzegorza Cyboronia, Romana Gruszeckiego, Ryszarda Kuźmę, Andrzeja Hollego, Wiesława Bańkosza, Mariusza Drozda, Pawła Zydronia, no i obecnego Arkadiusza Gerę.

Nieźle idzie mu też z prezesami. Tych wylicza po kolei: Jan Kacperski, Czesław Korzeń, Władysław Szybowski, Janusz Bieniasz, Stefan Bieszczad, Stanisław Leski, Janusz Urbanik, Piotr Chęciek i Marek Grabowski. O zawodników nie pytam, bo brakłoby miejsca na tej stronie.

Z Wandy na Parkową
Z Wisłoką Bogusław Pater związany jest od 1980 roku. Był wtedy zawodnikiem II drużyny, grającej w lidze międzywojewódzkiej Tarnów-Nowy Sącz (czwarty poziom rozgrywkowy). Z zawodnikami I drużyny, występującej w III lidze często trenował, ale na boisko wyszedł może 5-6 razy. Trenerem jedynki był wtedy Jan Kasowicz, dwójkę prowadził zaś Leszek Żyłka, dziś znany przede wszystkim jako nauczyciel wychowania fizycznego w I LO.

Gdyby był rodowitym dębiczaninem, pewnie byłby jeszcze dłużej. Jako że pochodzi z Krakowa, pierwsze kroki stawiał w Wandzie Kraków pod okiem Mariana Pomorskiego.

- To bardzo dobry szkoleniowiec, którego wielu wychowanków grało w najwyższych klasach rozgrywkowych i reprezentowało Polskę. Wystarczy wymienić choćby Andrzeja Iwana, Krzysztofa Bujalskiego czy Mirosława Waligórę - ocenia Bogusław Pater.

Do Dębicy trafił przez… Giżycko. Kiedyś wracał po przepustce z Krakowa do jednostki, gdzie odbywał służbę wojskową. Tym samym pociągiem jechała Ewa. On w mundurze, a wiadomo, że za nim panny sznurem. I właśnie to spotkanie sprawiło, że porzucił związane z Krakowem plany i w 1979 roku przeniósł się na stałe do miasta, w którym mieszkała jego żona.

Najmłodszy oldboj
W następnym roku był już zawodnikiem Wisłoki. Nie pograł jednak zbyt długo. W 1984 roku rozstał się z drużyną, bo… jak mu mówiono, był za stary na ligowy poziom. On wiedział jednak lepiej i w wieku 30 lat został najmłodszym piłkarskim emerytem. Z nieco starszymi kolegami rywalizował w tarnowskiej lidze oldbojów, a w pamięci zostały mu szczególnie starcia z ekipami Okocimskiego Brzesko i Unii Tarnów.

Po reformie administracyjnej przyszło im z kolei zmagać się z drużynami z Podkarpacia, gdzie prym wiedli zawodnicy Stali Rzeszów, Resovii czy Polonii Przemyśl. Dębiczanom nie przeszkodziło to jednak w zdobyciu halowego mistrzostwa województwa pod koniec lat 90-tych. Stworzyli wtedy wspólną drużynę z Igloopolem, by przeciwstawić się połączonym siłom rzeszowskim.

Z Witkowskim w parze
W tym czasie był już kierownikiem pierwszej drużyny Wisłoki. Można powiedzieć, że zaczynał przygodę z tą funkcją w 1990 roku, kiedy jako kierownik techniczny pomagał ówczesnemu szefowi Witoldowi Witkowskiemu. Samodzielnie zadebiutował 28 lipca 1991 roku podczas wyjazdowego spotkania w Krakowie. Było to tuż po awansie biało-zielonych do II ligi, a dębiczanie ulegli 0:1 Cracovii.

Na kolejny mecz, który miał zostać rozegrany w Białymstoku nie pojechał z powodów rodzinnych i, jak mówi, było to jedno z niewielu spotkań, w którym nie było go na ławce obok trenera i zawodników. Tam Wisłoka odniosła zwycięstwo 3:1. Pierwszy mecz, w którym samodzielnie zajmował się kierowniczymi sprawami u siebie rozegrany został natomiast 21 września. Zakończył się remisem 0:0, a rywalem była wtedy Resovia.

- Pamiętam, że raz mieliśmy grać na turnieju oldbojów w Warszawie. Chłopaki pojechali wcześniej samochodem, a ja zostałem z drużyną i jechałem później za nimi pociągiem. Śmiali się ze  mnie, jak mi się tak nawet chciało – wspomina Bogusław Pater.

Ale on nie chce opuszczać drużyny w żadnym przypadku. Czy dzieje się w niej dobrze, czy źle. Oczywiście milej wspomina się chwile triumfu, kiedy biało-zieloni osiągali zamierzony cel.  Pamięta kilka takich spotkań. Pierwszym jest to o utrzymanie w II lidze z Gwardią Warszawa.

- Nam wystarczał remis, ale Gwardia była bardzo mocna, prowadził ją Jerzy Kraska. Mimo wszystko dotrwaliśmy do końca z wynikiem 0:0 i to my się cieszyliśmy, a nie oni – opowiada.

Pamiętne dla niego jest też starcie z Petrochemią Płock. Biało-zieloni przegrywali w nim już 1:3, ale później koncert dał Krzysztof Benedyk. Zaliczył trzy trafienia i zapewnił Wisłoce komplet punktów.

Nie tylko piłka
Zawodowo do maja tego roku (2015 - przyp. aut.) pracował w Firmie Oponiarskiej. Zaczynał jako mistrz, a później piastował już funkcje kierownicze na oponach osobowych i membranach. Od 12 lat działa też w Podkarpackim Związku Piłki Nożnej, jest członkiem Wydziału Dyscypliny.

Za zasługi dla piłki nożnej nagrodzony brązową, srebrną i złotą odznaką PodkZPN, a także brązową i srebrną odznaką Polskiego Związku Piłki Nożnej. Do kolekcji brakuje mu już tylko złotej. Dostał również Brązowy Krzyż Zasługi od prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, a przed dwoma laty tytuł Zasłużonego dla Miasta Dębicy.

Jest instruktorem sportu, przez pół roku prowadził nawet II drużynę. Dlaczego tak krótko?

- Lubię być kierownikiem, ale trenera ze mnie nie będzie – wyjaśnia.

Nigdy nie krytykuje szkoleniowców, raczej stara się tonować nastroje. Tak przyszło mu też robić podczas ostatniego wyjazdu w ubiegłym sezonie do Białej Podlaskiej. Z drużyną nie mógł pojechać trener Arkadiusz Gera, w szatni to Bogusław Pater upominał więc zawodnika, który miał już żółtą kartkę, by nie dyskutował z sędzią, bo skończy się to dla niego wyrzuceniem z  boiska. Niestety nie poskutkowało, dlatego w pierwszym meczu IV-ligowego sezonu zespół musiał sobie radzić bez niego.

Jeszcze go chcą
Kiedy pytam go, czy jest najdłużej pełniącym obowiązki kierownika drużyny na Podkarpaciu, trudno jest mu odpowiedzieć. Ale są pewne przesłanki, by mógł tak sądzić. Wyjeżdża na mecze do innych miast i wsi, drużyny z nich przyjeżdżają, by grać w Dębicy.

Spotyka ludzi, którzy piastują te same stanowiska w innych klubach. O żadnym z nich nie może powiedzieć, że widzi go od kilkunastu lat, a co dopiero od 25. Do jego obowiązków, kiedy Wisłoka jest gospodarzem należy organizacja meczu, przygotowanie sprawozdań i współpraca z sędziami. Kiedy spotkanie jest rozgrywane na wyjeździe musi załatwić autobus, posiłki, a kiedyś też noclegi, bo przecież biało-zieloni jeździli do Olsztyna, Płocka, Malborka, itd.

W każdej z tych sytuacji musi podać sędziom skład drużyny a później załatwić formalności związane z przeprowadzeniem zmian. To on czuwa, by do meczowego składu nie został zgłoszony zawodnik, który powinien pauzować za kartki lub też nie ma ważnej karty zawodniczej albo aktualnych badań lekarskich. I robi to społecznie.

Wszystkie najważniejsze fakty z każdego meczu wpisuje do notatnika. Ma ich już 25, właśnie założył 26.

- Jeszcze mnie chcą, więc z nimi zostanę – śmieje się.

Poniżej można zobaczyć kilkanaście kadrów z pracy kierownika Bogusława Patera.

Czytaj też: Brawo! Na wirtualny mecz sprzedali 879 biletów

Janusz Grajcar

Zdjęcia (15)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Fir
Fir 24.04.2020, 21:02
Zdarowia Kiero!

Pozostałe