Nasz mistrz świata kończy dziś 33 lata

  • 28.04.2020, 19:16 (aktualizacja 28.04.2020, 19:40)
  • Janusz Grajcar
Nasz mistrz świata kończy dziś 33 lata fot. Krystian Redlarski Na najwyższym poziomie rozgrywkowym Rafał Buszek debiutował w barwach Politechniki Warszawa.
Takiego sukcesu może pozazdrościć mu każdy zawodnik. Bo mistrzem świata nie zostaje się ot tak. Urodzony 28 kwietnia 1987 roku Rafał Buszek ciężko na ten tytuł zapracował. Codziennie pokonywał 60 kilometrów, by z rodzinnego Podgrodzia dotrzeć na trening do Ropczyc, a po nim wrócić do domu.

A karierę sportową rozpoczynał jako piłkarz w Bodzosie Podgrodzie. W 2002 roku związał się z Błękitnymi Ropczyce, w których grał przez pięć sezonów. W 2007 roku trafił do Politechniki Warszawa, a stamtąd po trzech latach do Resovii. Jej zawodnikiem był z rocznymi przerwami na wypożyczenia do Farta Kielce i AZS-u Olsztyn, do 2015 roku. Później na trzy lata związał się z ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle. Od sezonu 2018/2019 znów związał się z Resovią.

Na koncie ma tytuły mistrza Polski w 2013 i 2015 (z Resovią) oraz 2016 i 2017 (z ZAKSĄ). Srebrny medal wywalczył w 2018 (z ZAKSĄ), a brązowy w 2011 (z Resovią). W 2015 rok stanął też z rzeszowskim klubem na drugim stopniu podium w siatkarskiej Lidze Mistrzów.

****

A tak o echach zdobycia przez Rafała Buszka wraz z reprezentacją Polski złotego medalu Mistrzostw Świata w 2014 roku pisaliśmy w OL tuż po tym sukcesie:

Chętnych do pójścia w ślady Rafała Buszka nie brakuje

Siedząc na trybunach podczas finału Mistrzostw Świata Polska - Brazylia Piotr Mazur był dumny, że w naszej kadrze jest ktoś, kogo zna - Rafał Buszek. Ale w tym samym momencie przyszła kolejna myśl, jakby było super, gdyby za kilka lat był Świadkiem finału, w którym zagrałby jeden z wychowanków Uczniowskiego Klubu Sportowego Kępa. Czy to jest możliwe?

Gdyby był klub w Dębicy...
Po sukcesie, jaki osiągnął Rafał Buszek, wielu podopiecznych Piotra Mazura przekonało się, że w reprezentacji mogą zagrać nie tylko wychowankowie Resovii czy innych dużych klubów. Chłopak z Podgrodzia trafił do Błękitnych
Ropczyce, ale w rubryce wychowanek mógł mieć równie dobrze wpisane: Feniks Dębica. Klub ten tworzył się przecież wtedy, kiedy rozpoczynał karierę.
- Gdybyśmy podjęli decyzję o zgłoszeniu do rozgrywek wcześniej, być może zostałby u nas, a tak podebrały go nam Ropczyce - mówi były trener Feniksa Stanisław Kęsik.
To on dostrzegł jego talent jako pierwszy i zapraszał go na 10-dniowe zajęcia na feriach. Już wtedy widział w nim zadatki na bardzo dobrego zawodnika. Nie tylko pałał miłością do siatkówki, miał też charakter do sportowej walki. A to cechuje wybitnych sportowców.
Rafał Buszek twierdzi, że były raczej małe szanse, by zagrał w Dębicy. Klub w Ropczycach był lepiej zorganizowany i w pełni profesjonalny. Poza tym wtedy, kiedy do niego przechodził, zapewnił sobie akurat awans do II ligi.
- Ale gdyby jakaś sekcja siatkówki istniała w Dębicy dużo wcześniej, to pewnie bym ją wybrał - rozważa siatkarz.
Nie zaprzecza natomiast, że pierwsze kroki w sportowej karierze robił pod okiem Stanisława Kęsika. To on opiekował się nim, kiedy jeszcze chodził do gimnazjum i uczestniczył w rywalizacji międzyszkolnej.

O korzeniach nie zapomina
Przed rokiem, już jako zawodnik Resovii, po raz pierwszy odwiedził Szkołę Podstawową nr 10, przy której działa Dębicka Akademia Siatkówki. Wręczał puchary najlepszym dziewczętom i chłopcom, którzy rywalizowali w lidze jedynek, dwójek i trójek siatkarskich. I pewnie bywałby w Dębicy częściej, gdyby nie fakt, że przeprowadzał się na rok do Olsztyna, by grać w tamtejszym AZS-ie.
Z drugiej jednak strony, gdyby nie przejście do AZS-u, prawdopodobnie nie miałby teraz złotego medalu MŚ. To w tym klubie, w którym przebywał przez rok na wypożyczeniu, miał bardzo udany sezon. Jego postawa na parkiecie została dostrzeżona i doceniona przez sztab trenerski reprezentacji Polski. Został powołany do kadry na Ligę Światową, a później na MŚ.
- Jakby mi ktoś przed rokiem powiedział, że zagram w mistrzostwach świata, to bym mu nie uwierzył - podkreśla Rafał Buszek.
Tak jak rodzice niektórych uczniów nie wierzyli, że to właśnie on odwiedził SP nr 10 przed rokiem. W poniedziałek po spotkaniu finałowym dzieci, które w tym spotkaniu uczestniczyły, dopytywały Piotra Mazura, czy to na pewno ten Rafał Buszek był u nich.
- Bo mama mi nie wierzyła, jak mówiłem, że to on - powiedział jeden z uczniów.

Za przykładem Buszka
Nauczyciel wuefu zapewniał ich wtedy, że to na pewno ten sam pan był w tej sali, w której oni teraz ćwiczą. A na ich buziach pojawiał się szeroki uśmiech, wyrażający zadowolenie. I właśnie na takie reakcje Piotr Mazur liczy najbardziej. Bo za nimi idzie chęć uczestnictwa w treningach.
Sukces siatkarza z Podgrodzia już zresztą przynosi efekty. Na zajęcia zgłosili się kolejni chętni do gry, zarówno chłopcy, jak i dziewczęta. Ci, którzy trenowali już wcześniej, mają dodatkową motywację.
- To jest te 5 minut, dzięki którym siatkówka w Dębicy może zyskać na wiele lat - stwierdza Piotr Mazur.
Prezesowi przytakuje Rafał Buszek. Ma nadzieję, że młodzi siatkarze będą chętniej trenować. Bo muszą to robić, by pójść w jego ślady. A skoro jemu się udało dojść tak daleko, to dlaczego nie miałby tego powtórzyć któryś z wychowanków Dębickiej Akademii Siatkówki.
Dziewczyn zainteresowanych grą w siatkówkę raczej nigdy nie brakowało. Problem był z chłopcami, szczególnie tymi, którzy chodzą do szkoły podstawowej. Dla nich priorytetem jest piłka nożna. Po sukcesie siatkarza, z którym się spotkali, coś jednak drgnęło. Co prawda na sportowych bluzach ciągle króluje Ignaczak, ale to tylko kwestia czasu, że i z nazwiskiem drugiego mistrza będą się identyfikować.

Może przyjedzie Resovia
Piotr Mazur czyni starania, by złoty medalista odwiedził szkołę po raz kolejny, a nawet by jego wizyty stały się regularne. Być może uda mu się zaprosić na jedne z zajęć trenera Resovii Andrzeja Kowala z kilkoma zawodnikami. Bo w takich akcjach promocyjnych klub z Rzeszowa chętnie uczestniczy.
Nawet jeśli do takiego wydarzenia nie dojdzie, chłopcy i dziewczęta będą się mieli na kim wzorować. A stoją właśnie przed kolejnym sezonem ligowym. Jako pierwsi rozpoczęli go w ubiegły weekend kadeci. W następną niedzielę w IV lidze już po raz trzeci zmagania rozpoczną seniorzy, a drużyna młodziczek zadebiutuje w rywalizacji.
Ta ostatnia zastąpi drużynę, którą dotychczas w tej kategorii wiekowej wystawiała Wisłoka. W tym sezonie z racji braku chętnych, nie zrobiła tego. Piotr Mazur zapewnia, że pomiędzy obydwoma klubami nie ma rywalizacji. Ma raczej nadzieję, że w przyszłości młodziczki z DAS Dębica będą mogły grać wśród seniorek Wisłoki w III lidze.
Seniorów po raz pierwszy poprowadzi młody trener Łukasz Nowak, który jeszcze w ubiegłym sezonie grał w ekipie UKS Kępa MOSiR. Przez wiele lat reprezentował natomiast Błękitnych Ropczyce, klub przez który Rafał Buszek doszedł do mistrzostwa świata.
W myślach Piotra Mazura tworzą się analogie do reprezentacji Polski. Ją do sukcesu poprowadził Stephane Antiga, zawodnik, który dopiero co zakończył karierę. Ale stał za nim inny doświadczony trener Philippe Blaine, który potrafił wesprzeć go radą.
- I gdyby u nas też tak było, żeby wrócił pan Stanisław Kęsik - rozważa.

Drugiego gracza w finale...
Jednak nawet najbardziej doświadczony szkoleniowiec nie poradzi sobie, jeśli nie będzie zaangażowania ze strony podopiecznych. Trener Kęsik jeszcze raz wraca do początków kariery Rafała Buszka, który wychodził z domu wcześnie rano, by dojechać do szkoły do Ropczyc. Po lekcjach wracał do domu, później jechał na trening i późnym wieczorem z powrotem do Podgrodzia.
- Codziennie pokonywał 60 kilometrów - mówi Stanisław Kęsik.
Rafał Buszek jednak tego wysiłku nie żałuje. Czuje, że wraz z kolegami zrobił dużo dla całej Polski, dał nam sukces, jakiego od lat brakowało. Teraz naprawdę poznał, co oznacza popularność. Ale nie przeszkadza mu ona, wręcz przeciwnie. Jest bardzo szczęśliwy, kiedy ktoś nawet przypadkowo spotkany na ulicy, gratuluje mu złotego medalu i dziękuje.
Zapewnia też, że będzie chciał jak najczęściej przyjeżdżać do Dębicy, by swoim przykładem zachęcać dzieci i młodzież do gry w siatkówkę. I choć sezon w Resovii zapowiada się bardzo pracowicie, to jeśli tylko będzie miał dzień lub dwa wolnego, na pewno nie zapomni o odwiedzinach rodzinnych okolic.
- Życzyłbym sobie i wszystkim mieszkańcom powiatu, żebyśmy kiedyś mieli drugiego gracza w takim finale, żeby na mnie się nie skończyło - podkreśla mistrz z Podgrodzia.

Czytaj też: Bogusław Pater - kierownik legenda kończy 65 lat

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe