Przeznaczenia nie oszukasz, czyli jaki ojciec, taki syn

  • 23.06.2020, 08:30 (aktualizacja 24.06.2020, 00:18)
  • Tomasz Ratuszniak
Przeznaczenia nie oszukasz, czyli jaki ojciec, taki syn Robert Żurek i jego ojciec Lech Żurek.
Choć Lech Żurek sam pracował najpierw w milicji a później w policji, swojemu synowi Robertowi odradzał prace w służbach mundurowych. Nic to nie dało. Dziś podinspektor Robert Żurek pełni funkcję zastępcy Komendanta Powiatowego Policji w Dębicy i nie wyobraża sobie innej pracy. Zresztą nie tylko on poszedł w ślady swojego ojca. Podobnie zrobili m.in. wicewójt Żyrakowa Grzegorz Reguła i miejski radny Adam Rogowski.

Robert Żurek przyznaje, że zawód wykonywany przez ojca miał ogromny wpływ na wybór jego drogi życiowej.

- W domu mundur zawsze był. Zawsze był też szacunek do munduru i tego rodzaju służby - mówi.

Mimo tego ojciec, mama zresztą też, przekonywali go, by nie szedł tą ścieżką. Że to ciężka praca, która łączy się z wieloma niedogodnościami. Żeby może wybrał coś lżejszego. Na nic się to zdało. Syn milicjanta, a później policjanta uparł się i nie dał sobie przegadać.

- To wymagało wiele samozaparcia, bo do policji nie można było dostać się tak łatwo jak dziś - twierdzi Robert Żurek.

Ale po 20 latach służby może powiedzieć, że było warto. W kwietniu objął jedno z trzech najważniejszych stanowisk w Komendzie Powiatowej Policji w Dębicy.

Jednak nie tylko zawód, ale i to jakim jest dziś człowiekiem Robert Żurek w dużej mierze zawdzięcza ojcu. W domu, jak wspomina, zawsze był żołnierski dryg. Ojciec był wymagający, wszystko musiało być zrobione, czy ułożone jak należy. Ale dzięki temu potrafi ł wychować.

- Jeśli się mówi, że w domu ktoś musi odgrywać rolę dobrego, a ktoś złego policjanta, to mama była tym dobrym, a tata złym - śmieje się syn Lecha Żurka.

Tłumaczy przy okazji, że jego ojciec jest wręcz książkowym przykładem choleryka. Szybko się denerwuje i podpala, by za chwilę, gdy już wszystko z siebie wyrzuci i się uspokoi, być człowiekiem do rany przyłóż.

- To akurat zupełnie odwrotnie niż ja - przyznaje Robert Żurek, który, jak twierdzi, raczej wszystko dusi w sobie.

Pytany o najlepsze wspomnienia z dzieciństwa związane z ojcem nawet nie próbuje ukrywać, że mają przede wszystkim związek z pracą wykonywaną przez Lecha Żurka.

- Tato był kierowcą i sprowadzał na tutejszą komendę coraz to nowsze wozy. I jak jechał np. z Warszawy to najpierw wstępował do domu, żebyśmy je sobie mogli zobaczyć, przetestować i zrobić rundkę honorową. To dopiero była frajda! Te wszystkie koguty i syreny - wspomina Robert Żurek.

Dziś żyją na stopie partnerskiej. Szczególnie że Lech Żurek z wiekiem nieco złagodniał i dziś bardziej niż kiedyś, liczy się ze zdaniem syna.

Bo choć łączy ich krew i mundur, to dzieli podejście do polityki i samorządu. Lech jest radnym gminy Dębica i sołtysem Brzeźnicy. Roberta zaś nigdy to nie pociągało.

- Ja mam co robić i myślę, że w policji jeszcze wiele mogę. Tak że przynajmniej na tę chwilę do samorządu się nie wybieram - zastrzega podinspektor.

Nie chciał, ale został

Pracy w samorządzie nie planował również Grzegorz Reguła, syn starosty (dziś radnego - dop. red.) Andrzeja Reguły. Ale przeznaczenia nie da się oszukać. Choć studiował ekonomię, marzył też o karierze muzycznej, to ostatecznie trafi ł do urzędu. Dziś pełni funkcję zastępcy wójta gminy Żyraków.

- Ale w samorządzie znalazłem się naprawdę przez przypadek - przekonuje.

Do urzędu trafił na staż. Od razu do referatu odpowiedzialnego za inwestycje. Powoli wdrażał się w tę prace i kiedy jeden z pracowników odszedł, ówczesny wójt Krzysztof Moskal zaproponował mu, by go zastąpił.

- Były co prawda ogłaszane konkursy na to stanowisko, ale nikt nie był chętny, bo praca z funduszami unijnymi wymaga dużej odpowiedzialności - tłumaczy.

Nie pamięta nawet dobrze, ile lat pracował na półroczne i roczne umowy. W końcu jednak został na stałe. Najpierw jako inspektor do spraw inwestycji, a obecnie wicewójt.

- A nie chciałem pracować w samorządzie, bo będąc dzieckiem widziałem z jakimi problemami tato musiał się mierzyć, będąc jeszcze w Urzędzie Gminy Dębica. Zawsze twierdziłem, że współczuję urzędnikom, bo ludzie naprawdę mają duże wymagania - mówi.

Wspomina jednak, że Andrzej Reguła, będąc jeszcze wicewójtem, nie przynosił pracy do domu. Jak coś go gryzło, to raczej dusił to w sobie. W domu był dla niego i jego rodzeństwa. Zawsze mogli na niego liczyć.

- Ja przez 11 lat uczyłem się w szkole muzycznej, więc grałem różnie popisy i koncerty. A że grałem na perkusji, to tych garczków nie dało się wziąć na plecy i iść na koncert. To tato wszędzie mnie woził. Dzwoniło się z budki telefonicznej i przyjeżdżał - opowiada.

Później, gdy już dorośli, Andrzej Reguła potrafił znaleźć również czas, by pomóc im budować domy. Najpierw najstarszemu Grzegorzowi, a potem kolejnym.

- Tato był takim nieformalnym kierownikiem budowy. Zresztą to właśnie od niego nauczyliśmy się wszystkich prac budowlanych, czy w ogóle fizycznych - mówi.

W ojcu Grzegorz Reguła docenia również charakter i mądrość w wychowywaniu dzieci. Wspomina, że ten nie stawiał im barier, pozwalał się wyszaleć i samemu sparzyć.

- Wiadomo, że młodość ma swoje prawa. Człowiek chce iść na dyskotekę, zabawę, wyjechać gdzieś, a nawet zrobić coś głupiego. Do poważnych ekscesów co prawda nigdy nie dochodziło, ale tato, mimo że na pewno go to denerwowało, to nie naciskał na nas, nie kłócił się, tylko dawał czas, żebyśmy się sami przekonali, co jest dobre, a co złe - wspomina.

Grzegorz Reguła twierdzi, że jak widzi, z jakimi problemami dziś borykają się m.in. rodziny, którym pomaga Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Żyrakowie, to swoją może uznać wprost za idealną. Dziś wprawdzie nie spotykają się już tak często jak kiedyś, bo każdy ma swoje sprawy, pracę i rodzinę, ale dzięki takiemu wychowaniu wciąż czują wspólnotę.

- Oczywiście na Dzień Ojca się spotkamy i złożę tacie życzenia. Takiej okazji nie mógłbym zlekceważyć, bo to mój obowiązek jako syna i oznaka szacunku. To zresztą każdy powinien mieć wpojone od dziecka - zauważa.

Nie mógł wybrać innej drogi

W domu Adama Rogowskiego o urzędzie, i pracy w nim, rozmawiało się cały czas. Co nie powinno dziwić, bo Roman Rogowski z samorządem związany jest od 45 lat. Był nie tylko urzędnikiem, ale i w latach 2006-2010 powiatowym radnym. Dziś piastuje funkcję naczelnika Wydziału Spraw Obywatelskich w Urzędzie Miejskim w Dębicy.

- Tym, chcąc nie chcąc, się przesiąka - podkreśla jego syn.

Dlatego Adam Rogowski nie mógł wybrać innej drogi. Studiował socjologię, więc tuż po studiach trafił na staż do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Później przez trzy lata zatrudniony był tam jako pracownik socjalny. Choć w końcu z tej pracy zrezygnował, bo chciał spróbować w życiu czegoś nowego, to Ratusz wciąż go kusił.

W 2014 roku wystartował na miejskiego radnego. Niestety przegrał 19 głosami z Tomaszem Podlaskiem. Zdecydowanie za to wygrał wybory uzupełniające ogłoszone dwa lata później po śmierci Tomasz Podlaska. Pokonał w nich pięciu kontrkandydatów i wszedł w skład Rady Miejskiej. Co za tym idzie, podobnie jak Roman Rogowski, wciąż związany jest z urzędem. Choć teraz już nieco inaczej.

Wracając do lat dziecięcych Adam Rogowski przekonuje, że praca jego ojca nigdy nie odbijała się negatywnie na ich życiu rodzinny. Szczególnie że ten oddawał się bliskim w całości.

- Dziś, patrząc z perspektywy czasu wiem, że w życiu nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego taty - przyznaje.

Nawet mimo tego, że to właśnie on podjął się nauczenia syna tabliczki mnożenia.

- Teraz mogę sobie z tego żartować, ale wtedy to było straszne. Do dziś pamiętam to sześć razy dwa - śmieje się Adam Rogowski.

Najmilej wspomina jednak wspólne wakacje, bo wtedy tato był tylko dla nich przez całe dwa tygodnie.

- I cała rodzina w małym fiacie. Tego nie da się zapomnieć - podkreśla z uśmiechem.

Zapomnieć nie powinno się również tego, że 23 czerwca świętujemy Dzień Ojca. Więc ten dzień właśnie im warto poświęcić.

Artykuł ten ukazał się 28 czerwca 2018 roku na łamach 25 (929) numeru Obserwatora Lokalnego.

Tomasz Ratuszniak

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
pies
pies 23.06.2020, 22:05
Odnośnie pana zastępcy to "niedaleko pada jabłko od jabłoni" i nawet metody działania te same. A ile napsuły ludziom krwi to oni sami wiedzą ile.
@
@ 23.06.2020, 10:13
Idealnie.

Pozostałe