Poległ w afgańskim piekle

  • 20.08.2020, 11:51 (aktualizacja 20.08.2020, 13:32)
  • Grzegorz Król
Poległ w afgańskim piekle Zdjęcie zamieszczone przez Waldemara Sujdaka na jego profilu na Facebooku.
- Wielki żal i smutek. Tak można opisać odczucia rodziny i znajomych Waldemara Sujdaka, który w ubiegłą środę wraz z trzema kolegami z patrolu najechał na minę w Afganistanie. Waldek wraz z dwoma innymi żołnierzami poniósł śmierć na miejscu. Od rozpoczęcia konfliktu w Afganistanie zginęło ośmiu polskich żołnierzy. Ostatni przypadek otworzył tragiczny – dębicki – rozdział tej wojny - tak zaczynał się tekst pt. Poległ w afgańskim piekle, opublikowany dwanaście lat temu na łamach Obserwatora Lokalnego. Dzisiaj mija kolejna rocznica śmierci plut. Sujdaka.

Pogrzeb będzie w Dębicy
O śmierci syna rodziców poinformowali koledzy z rzeszowskich Podhalańczyków.
– Powiedziałam wtedy, że nie uwierzę jak nie zobaczę, wtedy zakomunikowano nam, że nie ma takiej możliwości, aby go zobaczyć – mówi łamiącym się głosem mama Grażyna Sujdak.
Rodzice zmarłego żołnierza zapowiedzieli, że syn zostanie pochowany w Dębicy.
– Nie chcemy, aby leżał w jakiejś zbiorowej mogile – wyjaśnia ojciec Józef Sujdak.

Wracali do bazy Sharana
Tragedia rozegrała się o godzinie 16 czasu afgańskiego. Waldemar Sujdak wyjechał na patrol samochodem Humvee wraz z kolegami. Jechali w kierunku bazy Sharana. W czasie powrotu, na drodze Floryda wóz najechał na ładunek wybuchowy umieszczony w przepuście pod drogą. Odpalony został metodą elektryczną. Ujawniono kabel prowadzący do pobliskich zabudowań. Trzech żołnierzy: 28-letni st. kpr. Waldemar Sujdak, 27-letni st. szer. Paweł Szwed oraz 25-letni st. szer. Paweł Brodzikowski poniosło śmierć na miejscu. Czwarty został odtransportowany śmigłowcem do szpitala w bazie Bagram.
– Jego stan określany jest jako ciężki – powiedział ppłk Dariusz Kasperczyk z wydziału prasowego Dowództwa Operacyjnego.
St. kpr. Waldemar Sujdak służył wcześniej w 21. Brygadzie Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie. Niedawno przeniósł się do 2. Mazowieckiej Brygady Saperów w Kazuniu. 

Kochał wojsko
Rodzina Waldemara Sujdaka jest załamana. Rodzice nie mogą uwierzyć i pogodzić się z tym, że nie zobaczą już syna.
– On kochał wojsko, on tym żył – mówi Grażyna Sujdak, matka nieżyjącego żołnierza.

Rodzice dodają, że odradzali mu wyjazd, nie chcieli, aby uczestniczył w misji.
– Pojechał końcem kwietnia, miał wrócić w październiku. Uparł się, że chce jechać. Zostało mu tylko dwa miesiące – cedzi przez łzy matka.
Waldek dzwonił w poniedziałek do domu informując rodziców, że przez kilka dni może się nie odzywać, bo wyjeżdżają poza bazę. 
– Prosiłam go wtedy, żeby tak czy tak zadzwonił, żeby się tylko odezwał, abym wiedziała, że wszystko jest w porządku – opowiada matka.
Ze śmiercią syna również nie godzi się ojciec.
– Odradzaliśmy mu, nie wiem jak teraz będziemy z tym żyć – mówi Józef Sujdak.
Waldemar był żołnierzem nadterminowym w Rzeszowie. W styczniu miał skończyć się mu kontrakt i postanowił poszukać miejsca w innej jednostce.
– Znalazł w Kazuniu i poszedł tam – mówi ojciec.

Jak wspominają rodzice, Waldek był człowiekiem wielkiego i dobrego serca.
– Miał ostatnio drobne problemy i być może gdyby nie one, to by nie wyjechał do Afganistanu – mówi ojciec.

Chciał wrócić
Znajomi wspominają go z wielkim żalem i ze łzami w oczach.
– Zanim się ożeniłem i założyłem rodzinę to był mój najlepszy kolega, potem trochę kontakt się urwał – wspomina Krzysztof Lipczyński, przyjaciel Waldka.

Mówi, że razem wszędzie chodzili. Nie było dnia, żeby się nie spotkali.
– Graliśmy w piłkę, spaliśmy w namiocie koło domu, a kiedy rodzice zasypiali, zawsze gdzieś tam udało się urwać – kontynuuje Lipczyński.

Jak dodaje, razem też byli w Krościenku na wakacjach, a w wolnych chwilach przebywali u siebie w domach.
– Na tydzień przed wyjazdem do Afganistanu spotkał moją żonę na karaoke. Porozmawiali i potańczyli chwilę – mówi Lipczyński.

Wtedy Waldemar Sujdak powiedział do żony Krzysztofa Lipczyńskiego, że jedzie na misję i robi imprezę pożegnalną.
– Zawsze powtarzał, że jak wróci z Afganistanu to musimy się spotkać i powspominać stare czasy – mówi Lipczyński.

Jak dodał, z początku nie uwierzył w to co się stało. Zadzwonił do swoich rodziców, żeby zapytać i tam potwierdzono informację, która do niego dotarła.
– Załamałem się, jestem w szoku – kończy.

Wielu znajomych Waldka, podobnie jak Krzysztof Lipczyński, nie może się pogodzić z tym, co się stało.
– Nie wiem, co mogę powiedzieć w tej sytuacji, jestem w szoku – mówi Magdalena Siwiak.

Musimy się z tym liczyć
Żalu nie ukrywają również przełożeni Waldka z jednostki w Rzeszowie.
- Bardzo przykra sprawa, byłem jego dowódcą przez cztery lata w patrolu rozminowania – mówi chor. szt. Henryk Sroka.

Według byłego dowódcy miał opinię sumiennego i dobrego żołnierza. W jednostce w Rzeszowie panuje przygnębienie. Każdy, kto znał Waldka jest zaskoczony, że takie coś spotkało tak dobrego żołnierza.
– My musimy się z tym liczyć. Zwłaszcza, kiedy żołnierz wyjeżdża w rejon działań wojennych – kończy chor. szt. Sroka.

Rodzice jednak są innego zdania. 
– Rozmawiając z nim i próbując odwieść od tej decyzji mówiliśmy mu: Waldek to nie nasza wojna, po co tam pojedziesz – mówi Józef Sujdak.
Bolesny dla rodziców jest fakt, że na czyjejś wojnie giną polscy żołnierze.
– Pamiętam przed wyjazdem jak mierzył mundur tu w domu, jak się cieszył. Założył nieśmiertelniki – mówi zrozpaczona matka.

Zamachowcy schwytani?
W czwartek zostali schwytani trzej mężczyźni podejrzani o zorganizowanie zamachu. Wśród nich najprawdopodobniej jest osoba, która zdetonowała ładunek. Trzech żołnierzy poległych w środę zostało pośmiertnie awansowanych na wyższe stopnie przez ministra obrony narodowej. Waldemar Sujdak otrzymał stopień plutonowego, pozostali awansowani zostali na stopnie kaprala. Minister wystąpił także do prezydenta o uhonorowanie ich Krzyżem Kawalerskim Orderu Krzyża Wojskowego. 

W Ghazini będzie jeszcze więcej Polaków
Od początku działań wojennych w Afganistanie zginęło ośmiu polskich żołnierzy. W sierpniu ub. r. śmiertelnie ranny w czasie ataku na patrol został ppor. Łukasz Kurowski. Pod koniec lutego tego roku dwaj Polacy – starszy kapral Szymon Słowik i starszy szeregowy Hubert Kowalewski zginęli, gdy ich samochód wjechał na minę w pobliżu bazy Sharana w prowincji Paktika. W kwietniu, również wskutek wybuchu pod samochodem, w prowincji Ghazni zginął kapral Grzegorz Politowski. W czerwcu na minę najechał kolejny pojazd z polskim patrolem – zginął wówczas ppor. Robert Marczewski. Do tej pory kontyngent polski w Afganistanie liczył 1200 osób i nadal jest zwiększany. Docelowo ma tam się znaleźć 1600 żołnierzy, którzy będą stacjonować w prowincji Ghazni. Minister obrony narodowej Radosław Sikorki już zapowiedział, że nasze wojska nie zostaną wycofane z Afganistanu. Dodał, że kontyngent będzie jeszcze zwiększony.

Waldemar Sujdak pochowany został na cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej. Msza odprawiona została w kościele św. Jadwigi w Dębicy, skąd ciało zostało odprowadzone na miejsce spoczynku. W pożegnaniu poległego żołnierza udział wzięły tłumy mieszkańców Dębicy i okolic.

***

W piątek 21 sierpnia 2020 r. o godz.18, w kościele Krzyża Świętego i Matki Bolesnej na os. Słonecznym, odbędzie się msza w intencji plut. Waldemara Sujdaka.

Czytaj także: Burmistrz z Łukaszenką i byłym ambasadorem USA

Grzegorz Król

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Emerytowany
Emerytowany 20.08.2020, 15:52
Czy Afganistan napadł na Polskę, że nasi żołnierze pojechali jej bronić? W tej sytuacji, to Afgańczycy bronili swojego kraju przed obcymi najeźcami.
ciekawy
ciekawy 20.08.2020, 12:41
A ilu Dębiczan jest obecnie na misjach? Wiadomo/? Czy dopiero śmierć uświadomi nam ilu chłopaków służy poza granicami kraju
milo
milo 21.08.2020, 12:08
Przeciez to bylo wiele lat temu !!!!!!!

Pozostałe