Polska szkoła – dumny szary ogon na Zachodzie pełnym zmian

  • 18.09.2020, 11:48
  • Źródło: Artykuł zewnętrzny
Polska szkoła – dumny szary ogon na Zachodzie pełnym zmian
Żelazna dyscyplina, rygorystyczne ramy czasowe, podział na niezależne, pozornie nieposiadające ze sobą części wspólnych bloki tematyczne, karne grupy usadzone w ciszy w równych rzędach, ukierunkowane na silny głos autorytetu… Brzmi niepokojąco, ale jednocześnie dość znajomo? Oczywiście, ponieważ to zupełnie nieprzerysowany, wciąż przerażająco autentyczny obraz rodzimego systemu edukacji, niewiele odbiegającego od swego zamierzchłego, pruskiego pierwowzoru.

Gdzie te nowinki, gdzie te zmiany

Tyle się mówi na Zachodzie o szkole jako instytucji wspólnotowej, ukierunkowanej na ogólnorozwojowe kształcenie otwartych, pewnych siebie, znających swą wartość i potrafiących określać predyspozycje młodych ludzi. Tyle się czyta o zupełnie nowych kierunkach nauczania, wykorzystywaniu dostępnych możliwości technologicznych w przekazywaniu wiedzy. Blended learning, zakładający udział najróżniejszych technik nauczania, mający na celu bardziej efektywną stymulację umysłów dzieci i młodzieży to w wielu krajach chleb powszedni. Tutoring, oparty na założeniach edukacji zindywidualizowanej i ukierunkowanej na możliwości i potrzeby konkretnej jednostki w wielu miejscach na Ziemi również stanowi coś więcej niż założenie teoretyczne. Stajemy coraz wyraźniej w opozycji do rozwojowych systemów nauczania wczesnoszkolnego i szkolnego, zadziwiająco dumnie piastując miejsce na szarym końcu ogona edukacji.

Pandemiczna konieczność zmiany – czy wreszcie na lepsze?

Uparcie trzymając się utartych schematów, bojąc się zmiany na lepsze, stoimy w miejscu, w pełni świadomie nie dając naszym dzieciom szansy na rozwój równy temu, jaki zapewnia się młodzieży w wielu krajach Świata. 

W ostatnich miesiącach coś jakby drgnęło, pojawił się cień nadziei. Cień zupełnie niespodziewany. Naszą codzienność zaburzyła pandemia, a nas samych zalało tsunami wątpliwości, lęku i niepewności. Nieoczekiwanie nadszedł czas drastycznych zmian, uwarunkowanych potrzebą ocalenia. Zmian, które zupełnie nieoczekiwanie stały się nieodzowne, by zachować, choć resztki normalności. System edukacji w obliczu nasilającego się strachu, w obliczu pandemii stał się chwiejny, niepewny, ukazał swe słabości. Nieoczekiwanie dostrzegliśmy, że nadgryziony zębem czasu nie spełnia niczyich oczekiwań. Nieprzygotowany na jakiekolwiek sytuacje awaryjne, pełen irracjonalnych pomysłów z usidleniem uczniów na stałe w jednej tylko sali i „kwarantanną dla książek” na czele wymaga reformy. Ale nie takiej zwyczajnej. Reformy przyszłości, w której to rzeczywiście szkoła byłaby dla ucznia, nauczyciel pełniłby rolę życiowego przewodnika, a podręczniki do liceum czy wczesnoszkolne stanowiłyby wolne uzupełnienie złożonych, innowacyjnych technik edukacji.

Do odważnych świat należy

Nagle, zarówno rodzice, nauczyciele, jak i uczniowie dostrzegli grubą warstwę kurzu na rodzimym systemie oświaty i wspólnymi siłami postanowili dźwignąć brzemię pandemicznego e-learningu, na który nikt nie był przygotowany. Podręczniki szkolne do liceum czy podstawówki w jednej chwili zastąpiły portale komunikacyjne w sieci, zeszyty zamieniono na laptopy, wszyscy pochłonięci wyzwaniem przenieśli się z realu do Teamsa, Librusa i na wiele innych, podobnych im platform. Po co? By przetrwać. Przeprowadzić próbę generalną. I ostatecznie zdać sobie sprawę, że do dobrych zmian w rzeczywistości jest nam bliżej, niż mogłoby się wydawać.
Artykuł zewnętrzny

Źródło: Artykuł zewnętrzny

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
ABC
ABC 20.09.2020, 21:04
Coś w tym jest. Tysiące bzdur, które musi wyuczyć się dziecko. Bzdet, które w niczym nie przydają się w życiu. Położenie nacisku na gramatykę, zamiast na konwersację w językach obcych. Zakaz korzystania z kalkulatora na matematyce, z którego korzysta każdy, kto ma na co dzień telefon komórkowy pod ręką, wkuwanie danych statystycznych, które zmieniają się z dnia na dzień, które sobie można wyguglać. Na co, to komu?
@
@ 18.09.2020, 19:36
Ktoś, kto to napisał chyba dawno nie był w polskiej szkole. A już tekst pod zdjęciem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Pozostałe