Bo plotka zawsze uderza w człowieka

  • 18.11.2020, 08:36 (aktualizacja 18.11.2020, 08:47)
  • Janusz Grajcar
Bo plotka zawsze uderza w człowieka
Hit czy kit? - to odwieczny dylemat dziennikarza. O fake newsa dziś nie trudno.

Ci, którzy ze względu na czystość języka polskiego określenia fake news używać nie chcą, mogą mówić po prostu plotka. Bo jest to właśnie taka niesprawdzona informacja, która powtarzana wiele razy przez wiele osób, zaczyna żyć własnym życiem. Wcześniej czy później trafia do redakcji.

Jak ta w 2015 roku. Mówili o tym wszyscy mieszkańcy Pilzna. Dla redakcji mógł to być hit, bo przecież artykuły, których bohaterami są księża, czytają się bardzo dobrze. Po przeanalizowaniu wielu za i przeciw uznaliśmy jednak, że to tylko plotki i trzeba je odkręcić.

Chodziło o to, że kapłani z parafii św. Jana Chrzciciela mieli grać w karty i przegrać plebanię oraz grunty rolne. Księża nie chcieli się w ogóle w tej sprawie wypowiadać, ale zrobili to za nich członkowie rady parafialnej.

- To są bzdury i pomówienia. Nie umiem nawet powiedzieć, skąd takie plotki się biorą i kto je wymyśla - mówił Aleksander Sas.

- Nic się nie potwierdziło, bo niczego nie było - stwierdził Stanisław Jarosz, który przez pół roku starał się dojść, skąd się wzięła taka wiadomość.

Zaangażował się w tę sprawę tak mocno, bo sam stał się jej bohaterem. Miał odkupić plebanię przegraną w karty przez proboszcza.

- Za chwilę się jeszcze okaże, że i księdza wykupiłem - denerwował się.

A jak daleko sięga ta plotka, można się było przekonać przed rokiem, kiedy Pilzno żegnało odchodzącego na emeryturę proboszcza. Jedna z internautek pod wpisem przedstawiającym nowego gospodarza na fejsbuku zamieściła taki wpis: Inni przepili plebanię za karty, może ten wprowadzi porządek i nie da się podkupywać od tutejszych sponsorów.

Tupetu nie brakowało również człowiekowi, który potrafił uśmiercić znaną mieszkankę Dębicy. Któregoś dnia w redakcji rozdzwoniły się telefony, a nasi Czytelnicy informowali nas o śmierci znanej artystki. Potwierdzeniem tej informacji miały być rozwieszone na słupach nekrologi.

Coś nam się jednak w tej sprawie nie zgadzało, dlatego postanowiliśmy zadzwonić do osoby, której nazwisko znalazło się na klepsydrach. I nie byliśmy specjalnie zaskoczeni, kiedy odebrała połączenie. Od razu też wiedziała, w jakiej sprawie dzwonimy, bo ją także ktoś wcześniej poinformował o tym bardzo głupim żarcie.

W 2013 roku opisywaliśmy sprawę rodziny ówczesnego burmistrza Pawła Wolickiego. Jego żona napisała list otwarty, w którym prosiła o niemieszanie lokalnej polityki z życiem rodzinnym.

- Nigdy w historii Dębicy po roku 1989 rodzina żadnego polityka nie była atakowana tak brutalnie i fałszywie jak nasza – pisała Małgorzata Wolicka.

Podkreślała, że nie jest łatwo znosić plotki i oszczerstwa, zwłaszcza kiedy ma się dzieci. A Woliccy mają trójkę. Najstarszy syn miał wtedy 10 lat. Zarówno on, jak i jego młodsze siostry na własnej skórze odczuły, co znaczy ludzka nienawiść, pomówienia i nieprawda o rodzinie.

Jako dziennikarz zetknąłem się również z takimi pomówieniami rzucanymi pod moim adresem. Kiedyś na jednym z portali przeczytałem, że zawsze dobrze piszę o firmie przewozowej Monis, bo jeżdżę za darmo jej autobusami.

Nigdy do tej pory do tej sprawy się nie odnosiłem. Teraz mogę napisać, że miałem wykupiony bilet. Jako że dojeżdżałem do pracy codziennie był to bilet miesięczny.

Przyznam się, że bez biletu jechałem autobusem raz w życiu. Było to w Warszawie, kiedy wracałem nocną linią ze znajomymi ze spotkania w jednym z lokali. Pech chciał, że w pojeździe można go było kupić tylko w automacie, a ten był zepsuty. Na szczęście nie było kontroli.

Skąd biorą się takie plotki? A może stąd, że - jak mówi przysłowie - człowiek człowiekowi wilkiem. Bo, w co może niektórym trudno uwierzyć, drugi człowiek jest dla nas czasem groźniejszy niż wilk. O tym zresztą też pisaliśmy na łamach OL, kiedy docierały do nas sygnały, że w lasach powiatu dębickiego pojawiły się te sympatyczne zwierzaki.

Tłumaczyliśmy, że mieszkańcy nie mają podstaw, aby obawiać się tych zwierząt, bo to one panicznie wręcz boją się ludzi. Są bardzo płochliwe i ostrożne. A ponieważ zwierzyny w naszych lasach jest dużo, nie atakują też zwierząt hodowlanych.

Materiał powstał w ramach projektu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych z Polsko-Amerykańską Komisją Fulbrighta „Media bliżej ludzi”, finansowanego ze środków Departamentu Stanu USA.

Czytaj też: Chcesz pocieszyć, uśmiechasz się i rozumiesz, że chory widzi tylko twoje oczy

Janusz Grajcar

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu www.debica24.eu. Agencja Wydawnicza Agard z siedzibą w 39-200 Dębica, ul. Żeromskiego 10 jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Anna
Anna 18.11.2020, 12:13
Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem ... To dotyczy tak dziennikarzy jak i czytelników Nieprawdaż?

Pozostałe